Feliks Sapiński
Komputery w szkole - sprzęt amerykański a sprawa polska


Akcjom wyposażania szkół w sprzęt komputerowy pod hasłem "Pracownia internetowa w każdej gminie", a obecnie także "Pracownia internetowa w każdym gimnazjum", towarzyszy rosnący entuzjazm. Zwolennicy informatyzacji wypinają pierś w koszulkach z napisem Interkl@sa, politycy organizują konferencje prasowe. Posługiwania się komputerem uczą się już kuratorzy oświaty (sam miałem przyjemność uczestniczyć w takim szkoleniu, które odbyło się w Wólce Milanowskiej pod koniec 1999 roku). Rośnie liczba dyrektorów zainteresowanych komputeryzacją swojej szkoły, a urzędnicy MEN składają oświadczenia, że za kilka lat każdy nauczyciel powinien być użytkownikiem komputera. Nadal jednak szczegółowe dane na temat wyposażenia ogółu szkół poszczególnych typów i poziomów kształcenia w sprzęt komputerowy są trudne do uzyskania (jest tajemnicą poliszynela, że sposób ich gromadzenia i scalania pozostawia wiele do życzenia). Tymczasem dane o informatyzacji szkół w innych krajach są po prostu powszechnie dostępne. Chociażby poprzez Internet.

Tak dotarłem do raportu o komputerach w amerykańskich szkołach, opublikowanego w czerwcu 1999 roku. Jest on podsumowaniem badań, jakie przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego i Uniwersytetu Minesoty na zlecenie Departamentu Edukacji rządu USA. Z pełnym raportem, a także z narzędziami badawczymi, jakimi się posłużyli naukowcy, można się zapoznać za pośrednictwem Internetu (http://www.crito.uci.edu/TLC).

Te wspaniałe maszyny

O stopniu nasycenia szkół sprzętem komputerowym najlepiej świadczy współczynnik, obrazujący liczbę uczniów przypadających na jeden komputer. W tabeli (patrz: rys. 1.) pokazuję, jak współczynnik ten kształtował się w całym szkolnictwie USA (bez wyższych uczelni) w kolejnych latach.

ROK

LICZBA UCZNIÓW PRZYPADAJĄCYCH
NA JEDEN KOMPUTER

1983

250,0

1985

39,1

1989

19,2

1992

13,7

1995

9,2

1998

6,0

Rys. 1. Dostępność sprzętu komputerowego w szkołach USA - średnio.

W Polsce ten współczynnik był w 1998 roku, według moich szacunków, z pewnością większy niż 50 (na jeden komputer przypadało ponad pięćdziesięciu uczniów). Wielkości tego rzędu odnotowano w Stanach Zjednoczonych około roku 1984. Wniosek, stąd płynący, jest smutny. Czyżby dystans dzielący nas od Amerykanów wynosił aż kilkanaście lat? Przy dzisiejszym tempie zmian w otaczającym nas świecie - toż to niemal epoka.

Uderza zwłaszcza równomierność nasycenia komputerami wszystkich poziomów kształcenia w szkołach amerykańskich (widoczna w tabeli na rys. 2.).

RODZAJ SZKOŁY

LICZBA UCZNIÓW PRZYPADAJĄCYCH NA 1 KOMPUTER

W USA

W POLSCE*

Szkoła podstawowa
(Elementary School)

6,3

196

Gimnazjum
(Middle School)

5,2

-

Szkołą Śrdnia
(High School)

5,2

39

Rys. 2. Porównanie szkół amerykańskich i polskich pod względem dostępności komputerów na poszczególnych poziomach kształcenia w 1998 roku.

Dwa-trzy lata temu w Polsce uczeń szkoły podstawowej miał pięciokrotnie mniejsze szanse na skorzystanie w szkole z komputera niż uczeń szkoły średniej. Sytuacja ta poprawiła się znacznie w wyniku wspomnianych na wstępie obu akcji, objętych wspólnym mianem Interkl@sa. Według informacji MEN w szkołach podstawowych i gimnazjach w 1999 roku statystycznie 100 uczniów oblegało jeden komputer. Brak danych, z których można by wnioskować, o ile zmieniła się sytuacja w szkołach średnich. Trudno też prześledzić los sprzętu komputerowego, przemieszczonego w związku ze zmianami sieci szkolnej spowodowanymi wdrażaniem reformy systemu oświaty.

Autorzy amerykańskiego raportu szacowali w chwili jego publikacji, że na początku 2000 roku w szkołach amerykańskich znajdzie się 10 milionów komputerów. Fakt ten nie dziwi w kraju, gdzie niedługo liczba samochodów osobowych będzie równa liczbie mieszkańców.

Co masz pod maską? 

Z punktu widzenia realności informatyzacji nauczania najważniejsza jest nie sama liczba komputerów, lecz ich techniczne możliwości. Użytkowe parametry sprzętu muszą bowiem przynajmniej dorównywać wymogom oprogramowania, rozwijającego się w zawrotnym tempie. Jak przedstawiało się to w amerykańskim szkolnictwie w 1998 roku, pokazuje rysunek 3.

Rys. 3. Procentowy udział komputerów poszczególnych typów w wyposażeniu amerykańskich szkół

Wcześniej, tj. w 1992 roku, ponad 50% komputerów używanych w nauczaniu stanowiły ośmiobitowe maszyny Apple II. W szkołach podstawowych tego typu komputerów było 68%. Po sześciu latach, kiedy to ponownie przeprowadzono badania, było ich już tylko 15%. W Polsce też zniknęły ze szkół komputery ośmiobitowe - przede wszystkim niezapomniane, organkopodobne Juniory produkowane przez wrocławskie ELWRO.

Wbrew temu, co sądzą niektórzy, obecnie aż 48% komputerów w szkołach amerykańskich to komputery zgodne ze standardem IBM PC. Natomiast przykład serii Apple II pokazuje, jak szybko sprzęt komputerowy starzeje się moralnie. W 1998 roku tylko 24% wszystkich komputerów zainstalowanych w szkołach USA posiadało procesory Pentium, a 21% stanowiły nowoczesne komputery Power Macintosh. Dodając do siebie te dwie liczby, można wnosić, że 45% komputerów zakupiono w ostatnich pięciu latach. Tyle też komputerów w amerykańskich szkołach jest technicznie przygotowanych do używania oprogramowania multimedialnego, chociaż autorzy raportu oceniają, że 70% komputerów w 1998 roku mogło pracować pod kontrolą systemów operacyjnych MS-Windows lub Mac OS.

Trudno stwierdzić, jak pod tym względem przedstawia się sytuacja w Polsce. Wydaje się nie najgorsza, gdyż zakupy pod hasłem Interkl@sa spowodowały, że w polskich szkołach jest wiele nowych (a więc nowoczesnych) komputerów. W związku z tym zaryzykowałbym stwierdzenie, że - podobnie jak w Ameryce - na około 45 procentach komputerów można uruchomić programy multimedialne.

Co na przyczepkę?

Oprogramowanie, nie tylko multimedialne, coraz częściej kupujemy na płytach CD-ROM. Wiąże się z tym potrzeba dysponowania odpowiednim napędem. Przydałaby się też drukarka. Wbrew domysłom, wcale nie wszystkie komputery w amerykańskich szkołach są zaopatrzone w te i inne elementy dodatkowego wyposażenia (patrz: wykres na rys. 4.).
Rys. 4. Dodatkowe wyposażenie szkolnych komputerów w USA (informacje odnoszą się tylko do szkół podstawowych i gimnazjów).
Zaskakująco mała wydaje się na pierwszy rzut oka liczba modemów, ale jednocześnie niemal połowa komputerów (48%) jest podłączona do sieci lokalnej i za jej pośrednictwem uczniowie i nauczyciele mogą korzystać z dobrodziejstw Internetu. 

Na temat potencjalnych możliwości dydaktycznego wykorzystania sprzętu komputerowego można wnioskować na podstawie miejsc jego ulokowania (patrz: rys. 5.). W szkole amerykańskiej przeszło połowa komputerów używanych w dydaktyce opuściła specjalne pracownie (laboratoria) komputerowe: 48% zainstalowano w salach lekcyjnych, pozostałe 9% znajduje się w pomieszczeniach ogólnodostępnych, w bibliotekach, na korytarzach i w pokojach nauczycielskich.

Rys. 5. Rozmieszczenie komputerów w szkołach amerykańskich.

Miejmy nadzieję, że i w polskich szkołach komputery będą instalowane nie tylko w pracowniach komputerowych. Na razie Interkl@sa to przede wszystkim pracownie. Jednak z pewnością upowszechnianie się komputerów i bardziej sprecyzowane potrzeby szkół spowodują odejście od tej pracownianej monokultury. Cieszy mnie, że animatorzy Interkl@sy coraz częściej mówią o komputerach dla nauczycieli. Wieloletnie doświadczenia pokazują bowiem, że komputer staje się efektywnym narzędziem dopiero w rękach użytkownika, który posługuje się nim na co dzień. I choć wiele jeszcze pozostało nam wszystkim do zrobienia, to jednak wyszczególnienie komputeryzacji szkół jako odrębnego zadania państwa - w ustawie budżetowej uchwalonej przez Sejm - napawa optymizmem.


[*] Dane pochodzą z Biuletynu koordynatora edukacji informatycznej - wydanie specjalne: 2. Kongres Informatyki Polskiej, listopad 1998.
Powrót