Szymon Więsław
Wizerunek dyrektora polskiej szkoły 2002 - omówienie wyników badań


Sopocka Pracownia Badań Społecznych, pracując na zlecenie firmy VULCAN, przeprowadziła badania pod tytułem "Wizerunek dyrektora polskiej szkoły 2002". Ich celem było m.in. scharakteryzowanie dyrektorów szkół, a także określenie ich postaw wobec szkoły, wykonywanego zawodu i niektórych związanych z tym problemów. Pośród nich były wymieniane m.in. relacje szkoły z wydziałem oświaty. Porównanie wyników tych badań i podobnych, przeprowadzonych na nasze zlecenie w 1997 roku[1] pokazuje zmiany, jakie nastąpiły w oświacie w ciągu minionych 5 lat.

Metodologia badań

Prace badawcze podzielono na dwa etapy. Na przełomie listopada i grudnia 2001 roku odbyło się badanie jakościowe[2], którego przedmiotem były postawy przyjmowane przez dyrektorów wobec niektórych problemów zawodowych. Ankieterzy odwiedzili 52 respondentów, w tym 22 dyrektorów szkół różnych typów, 12 nauczycieli i 18 naczelników lub dyrektorów wydziałów oświaty jednostek samorządu terytorialnego. Ich rozmówcy, kobiety i mężczyźni, pochodzili z miejscowości różnej wielkości w województwach: łódzkim, opolskim, podlaskim i pomorskim. Badanie przeprowadzone zostało metodą IDI - indywidualnych wywiadów pogłębionych, która polega na odbyciu przez doświadczonego ankietera rozmowy według przygotowanego wcześniej scenariusza.

Ilościową część badań zrealizowano w marcu 2002 r. Badacze posłużyli się metodą CATI - komputerowo wspomaganych wywiadów telefonicznych[3].

Ta część badań przeprowadzona została na ogólnopolskiej 400-osobowej reprezentatywnej próbie dyrektorów szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych[4].

Próbę dobrano tak, aby była reprezentatywna ze względu na:

Respondenci i ich szkoły

Typy szkół


Rys. 1. Udział szkół poszczególnych typów w badanej próbie odpowiadał ich udziałowi w ogólnej liczbie szkół w Polsce.

62% wszystkich szkół objętych badaniem stanowią podstawówki, 21% to gimnazja, zaś 17% to szkoły średnie.

Na wsi rozkład typów szkół odbiega od średniej krajowej - aż cztery na pięć szkół to podstawówki, natomiast szkół średnich prawie nie ma - stanowią one tylko 3,5% wszystkich szkół na tych terenach. W miastach odsetek poszczególnych typów szkół rozkłada się bardziej proporcjonalnie.


Tab. 1. Lokalizacja szkół w Polsce.

Szkoły według położenia Udział w liczbie
szkół ogółem
wieś 57%
miasto poniżej 50 tys. mieszkańców 19%
miasto 50 - 200 tys. mieszkańców 10%
miasto powyżej 200 tys. mieszkańców 14%

Wielkość szkół i ich umiejscowienie


Rys. 2. Procentowy udział szkół określonej wielkości w ich liczbie ogółem.

Co piąta szkoła liczy zaledwie od 2 do 6 oddziałów - niemal wyłącznie są to wiejskie szkoły podstawowe. Prawie 30% szkół ma od 7 do 12 oddziałów - w tej grupie przeważają podstawówki i gimnazja, w większości z terenów wiejskich.

Szkoły liczące od 13 do 20 oddziałów stanowią 1/4 próby, można je znaleźć wśród wszystkich typów szkół i w miejscowościach różnej wielkości, natomiast szkoły największe (ponad 20 oddziałów) zlokalizowane są niemal wyłącznie w miastach i stanowią prawie połowę wszystkich szkół średnich i tylko niewielki odsetek szkół podstawowych.

Płeć dyrektora

Większość dyrektorów szkół stanowią kobiety. Znacznie częściej niż mężczyźni zajmują dyrektorskie stanowisko w szkołach podstawowych i gimnazjach. Odwrotna sytuacja panuje jedynie w szkołach ponadgimnazjalnych. Kobiety są statystycznie częściej dyrektorkami w dużych miastach i na wsiach. Przez minione 5 lat znacząco zwiększył się odsetek pań pełniących funkcje kierownicze. Obecnie stanowią one 62% wszystkich dyrektorów (zob. tab. 2. i 3.).


Tab. 2. Dyrektorzy polskich szkół według płci.

Płeć dyrektora % wskazań
w roku 2002
% wskazań
w roku 1997
[5]
kobieta 62% 55%
mężczyzna 38% 45%

Tab. 3. Płeć dyrektora a typ szkoły i wielkość miejscowości.
    Kobiety Mężczyźni
Typ szkoły szkoła podstawowa 68% 32%
gimnazjum 63% 37%
szkoła średnia 40% 60%
Miejscowość miasto powyżej 200 tys. 67% 33%
miasto 50-200 tys. 55% 45%
miasto poniżej 50 tys. 60% 40%
wieś 63% 37%

Wiek dyrektora i jego staż na stanowisku

Jak widać w tabeli poniżej, struktura wieku dyrektorów zmieniła się w ciągu ostatnich lat. Obecnie dyrektorami szkół są osoby młodsze niż pięć lat temu. Ponad połowa ankietowanych nie przekroczyła 45. roku życia (pięć lat temu ta grupa wiekowa stanowiła 40%).


Tab. 4. Zmiany w strukturze wiekowej dyrektorów szkół.

Wiek dyrektora % wskazań
w roku 2002
% wskazań
w roku 1997
[6]
do 40 lat 30% 20%
41 - 45 lat 26% 20%
46 - 50 lat 23% 30%
51 lat i więcej 21% 30%

W konsekwencji zmienił się również rozkład stażu na stanowisku dyrektorskim. Porównując rozkład wieku dyrektorów z rozkładem ich stażu, można wysnuć wniosek, że najczęściej dyrektorem zostaje się w wieku około 40 lat i w zależności od okoliczności pełni się tę funkcję przez jedną lub więcej kadencji.


Tab. 5. Odsetek dyrektorów według długości stażu na stanowisku.

Staż na stanowisku % wskazań
w roku 2002
% wskazań
w roku 1997
[6]
1 - 3 lat 28% 22%
4 - 8 lat 25% 46%
9 - 11 lat 22% 7%
12 lat i więcej 25% 25%

Na początku lat dziewięćdziesiątych nastąpiła wymiana znacznej części kadry dyrektorskiej. Znalazło to odbicie w badaniach przeprowadzonych w 1997 roku. Prawie połowa (46%) wszystkich dyrektorów legitymowała się wówczas stażem od 4 do 8 lat. Gdyby ta liczna wtedy grupa pełniła funkcje do dziś, to obecnie staż znacznego odsetka dyrektorów byłby dłuższy niż 10 lat. Jak widać w tabeli 5., prawidłowość taka nie jest obserwowana, a rozkład stażu dyrektorów w roku 2002 jest bardziej zrównoważony. Wobec tego należy wnioskować, że w ciągu ostatnich lat wymiana kadry kierowniczej oświaty następuje stopniowo.

Wielu ankietowanych podkreślało w wywiadach znaczenie doświadczenia - młodzi stażem uważali jego brak za utrudnienie, starsi traktowali je jako atut.

Formalne kwalifikacje są ważne, ale i praktyka jest niezbędna. (dyr.[7])

Według mnie doświadczenie odgrywa wielką rolę. Bo, prócz wykształcenia fachowego, trzeba mieć doświadczenie we współpracy z ludźmi - i to najlepiej nie w jednej branży. (dyr.)

Osoba dyrektora

Dyrektorzy polskich szkół dobrze się czują na swoich stanowiskach. Wielu z nich mocno angażuje się w pracę, poświęcając szkole większość swojego czasu i energii. Widzą w niej możliwość samorealizacji i nie ograniczają się do wypełniania podstawowych obowiązków. Często mają własną wizję szkoły. Dążą do jej urzeczywistnienia i w ten sposób realizują swoje zawodowe marzenia i ambicje. Generalnie są zadowoleni ze swojej pracy i jej efektów.

Można praktycznie robić to, co się lubi. Ta praca stawia nowe wyzwania, no i - przy odrobinie szczęścia, dobrej woli, predyspozycji - niejedno się udaje. (dyr.)

Po prostu lubię tę pracę i bardziej mi odpowiada stanowisko dyrektora niż praca nauczyciela. (dyr.)

Wszelkie sukcesy szkoły i pozytywne zmiany, które udaje się dyrektorom wprowadzić do szkoły, czy to dzięki realizacji pomysłów swoich, czy też innych osób (pracownicy, uczniowie, rodzice) traktują jako osobisty sukces i źródło satysfakcji. Jedni mówią o olimpiadach i osiągnięciach uczniów, inni podkreślają przeprowadzone remonty, jeszcze inni po prostu przetrwanie w trudnych czasach.

Cechy dyrektora

Wśród cech niezbędnych na tym stanowisku praktycznie wszyscy badani dyrektorzy wymienili umiejętności społeczne i organizacyjne. Były wśród nich: umiejętność porozumiewania się z ludźmi, traktowania wszystkich sprawiedliwie, zdolności przywódcze, a także stanowczość i komunikatywność. Za cechy pożądane uznali oni również konsekwencję, obowiązkowość, zdyscyplinowanie, odpowiedzialność. W dobrym sprawowaniu funkcji zdaniem respondentów pomaga też: punktualność, opanowanie, zrównoważenie i odwaga. W pracy dyrektora liczy się również pracowitość i rzetelność. Wszystko to powinno dyrektorowi zjednać szacunek podwładnych i uczniów, co zdaniem wielu respondentów w istotny sposób wpływa na wzajemne stosunki i efekty pracy dyrektora. Wielu wskazywało też na znaczenie odporności na stres.

Dyrektorzy uznają za ważne na tym stanowisku również zdolności przywódcze, w ich opinii ściśle powiązane z umiejętnością organizowania pracy innych i nadzorowania ich działań. Większość badanych podkreślała znaczenie nabytego wcześniej (przed objęciem stanowiska dyrektora) doświadczenia zawodowego i życiowego, co pozwala im bardziej wszechstronnie widzieć problemy, z którymi stykają się w pracy, i szukać twórczych, niekonwencjonalnych rozwiązań.

Dziwić może, że wśród cech potrzebnych do sprawowania funkcji kierowniczej nie znalazły się żadne przymioty umysłu - inteligencja, bystrość itp., ani też otwartość na nowe idee, chęć uczenia się itd. Przytoczone wcześniej cechy każą wnioskować, że dyrektorem może zostać każdy, kto umie porozumiewać się, dobrze organizować podwładnym pracę i przy tym jest sumienny, pracowity i konsekwentny.

Dyrektorem jest się po to, żeby nieść coś, pomagać (...). [Dyrektor] musi być komunikatywny, mądry wiedzą, mądry doświadczeniem i powinien mieć pewien dystans do tego co robi. (dyr.)

Operatywny, kompetentny - to przede wszystkim, mający predyspozycje do takiej, typowo organizacyjnej pracy. (dyr.)

Na styku z nauczycielami i organem prowadzącym szkołę

Opinie dyrektorów badacze skonfrontowali z opiniami osób, które są z nimi w relacjach zawodowych, tj. nauczycieli i naczelników wydziałów oświaty.

W oczach nauczycieli dyrektorzy uchodzą za osoby odpowiednie do kierowania szkołą. Na ogół doceniają oni ich zaangażowanie i cechy osobowości umożliwiające im wykonywanie powierzonej funkcji, nawet jeżeli nie darzą ich osobistą sympatią. Nauczyciele nie ukrywają istnienia w szkole konfliktów na różnym tle, za to cenią sobie dyskrecję dyrektorów i poruszanie drażliwych kwestii w cztery oczy.

Naczelnicy i dyrektorzy wydziałów oświaty rozmaicie postrzegają dyrektorów, z którymi przyszło im pracować, efekty tej pracy i wzajemne stosunki. Wielu z nich bardziej ceni dyrektorów z inicjatywą, podejmujących wyzwania, nawet te wykraczające poza formalny zakres ich obowiązków, choć nie jest to regułą. Ogólna ocena wynikająca z wypowiedzi naczelników jest raczej pozytywna, chociaż nie zawsze łatwo o współpracę. Nie ukrywają tego obie strony. Dyrektorzy skarżyli się zwłaszcza na autokratyczny stosunek naczelników do siebie i brak otwartych, szczerych relacji.

Z kolei niektórzy naczelnicy mieli za złe dyrektorom niewłaściwe, ich zdaniem, postrzeganie stanowiska naczelnika. Mimo poszerzenia zakresu kompetencji dyrektorów, naczelnicy chętnie zachowaliby nad wszystkim kontrolę. Czują się nadal ich zwierzchnikami i w sposób pośredni domagają się objawów większego szacunku, niż tamci chcieliby im okazywać. Dyrektorzy natomiast oczekują przede wszystkim samodzielności, pragną, by organ prowadzący popierał inicjatywy szkół i pomagał w ich realizacji.

Nie wszystkie sprawy udaje mi się załatwić, ale widocznie władza też ma swoje racje. Chciałem otworzyć sklep w szkole, ale nie wyrażono na to zgody. Ale udało mi się przekonać władze do konieczności rozbudowy szkoły. Nie stwarzały też problemu, gdy chodziło o dzielenie oddziałów na grupy. (dyr.)

W relacjach dyrektor - naczelnik obie strony wskazywały na duże znaczenie indywidualnych cech charakteru. Kłopoty nie występowały, gdy obydwie strony przekonane były o tym, że partnerzy nastawieni są na współpracę i wzajemną pomoc. Dyrektorzy podkreślali różnice w kontaktach z bezpośrednim przełożonym i z zarządem gminy. Naczelnicy natomiast wskazywali na różny stopień zaangażowania dyrektorów.

Nikt nie jest ideałem, każdy ma mocniejsze i słabsze strony - to jest normalne. (...)Natomiast zaangażowanie jest ogromnie ważne, zwłaszcza w momencie kiedy się zaczynają kłopoty z budżetem. A ja widzę tylko niemoc dyrektora... (nacz.)

Wydawało mi się że wszystko jest w porządku. Ale odczuwam ostatnio, że coś niedobrego się dzieje. Szefa mamy życzliwego, tyle że brakuje mu stanowczości. A niektóre konflikty i sprawy należałoby rozwiązać właśnie w ten sposób, zamiast kluczyć wokół problemu. Taką metodą problemów się nie załatwia, tylko rozmywa. (dyr.)

Z samym zarządem współpracuje się w miarę nieźle, gorzej - z inspektorem. Problem w tym, że zazwyczaj gdy są sprawy oświatowe, to pan inspektor jest proszony na zarząd, nie ja. Gdy mi zależy na jakiejś sprawie, próbuję sam się wprosić. (dyr.)

Zdaniem naczelników dyrektor powinien być liderem zespołu, zarządcą szkoły, jej menedżerem, osobą wszechstronnie wykształconą, myślącą i działającą samodzielnie, jednak w porozumieniu z nimi. Za najważniejsze atuty dyrektora uznali oni odpowiednie predyspozycje, doświadczenie, otwartość, chęć poszukiwania nowych rozwiązań, zaangażowanie w sprawy szkoły, dyspozycyjność, przygotowanie merytoryczne. Jednocześnie byli zdania, że każdy dyrektor powinien czerpać satysfakcję z pracy z ludźmi, sprawiedliwie traktować nauczycieli i uczniów, posiadać umiejętność motywowania nauczycieli (mimo niedostatku środków na dodatki motywacyjne).

Stanowisko dyrektora

"Bycie dyrektorem" kojarzy się badanym głównie z wielką odpowiedzialnością za szkołę, którą kierują. Szkoła to dla nich przede wszystkim uczniowie, dalej nauczyciele (zwłaszcza początkujący), pracownicy administracyjni i budynek. Dopiero w dalszej kolejności wymieniają: "bycie szefem", sprawowanie funkcji reprezentacyjnej i budowanie wizerunku szkoły na zewnątrz. Jako swoje autorytety badani wymieniają zazwyczaj osoby innych dyrektorów (np. poprzedników) i papieża.

Zakres swojej odpowiedzialności respondenci pojmują bardzo szeroko. W razie potrzeby poświęcają swój wolny czas, aby wywiązać się ze zobowiązań wobec powierzonych im uczniów (zwłaszcza specjalnej troski), nauczycieli, personelu szkoły. Dużą wagę przywiązują też do mienia szkoły.

Czuję się odpowiedzialny za młodzież, za uczniów, za grupę pracowników, nauczycieli, którą kieruję. Chcę tym ludziom pomagać, jak mogę, w sytuacjach losowych, trudnych, kiedy do mnie się zwrócą o pomoc. (dyr.)

Muszę mieć oko na wszystko, bo dyrektor jest od przeciekającej rynny, od dydaktyki, od pieców, które nie grzeją w kotłowni, a nawet od włamań. (dyr.)

Wielu dyrektorów ma też poczucie ograniczenia swej autonomii. Ujawnia się ono zwłaszcza, gdy rozwiązanie problemu wymaga decyzji finansowej. Ponadto dyrektorzy wskazują na niejednoznaczność unormowań prawnych i ich zmienność oraz brak na czas wyjaśnień ministerstwa czy kuratorium, co dodatkowo stresuje ich przy podejmowaniu ważkich decyzji. Za równie istotne utrudnienia uważają ograniczenia i naciski ze strony organu prowadzącego oraz zaburzone relacje na linii dyrektor - organ prowadzący.

Jednakże pełnej samodzielności, wyrażającej się swobodą podejmowania decyzji i przyjmowaniem za nie pełnej odpowiedzialności, dyrektorzy unikają. Tylko nieliczni respondenci chcieliby na przykład samodzielnie decydować o wynagrodzeniach nauczycieli - mieć pełną, nieskrępowaną przepisami swobodę ich kształtowania. Większość rozmówców deklaruje chęć takiej swobody, ale zawęża jej rozumienie jedynie do przyznawania dodatków motywacyjnych.

Chciałbym mieć wpływ przede wszystkim na premiowanie nauczycieli. (dyr.)

Negocjowanie warunków wynagrodzenia byłoby w przyszłości potrzebne. Ja bym to widziała w ten sposób, że jest stała pensja, a ja mam jednak możliwość przydzielania dodatków. (dyr.)

Badanych dyrektorów poproszono o skomentowanie następującej sytuacji: "Pewna gmina przyjęła nowe zasady zawierania umów z dyrektorami. W myśl tych zasad dyrektor otrzymuje pełną swobodę w wykorzystywaniu budżetu swojej szkoły. Jednakże złamanie dyscypliny budżetowej kończy się natychmiastowym odwołaniem go ze stanowiska."

Zdecydowana większość dyrektorów nie kryła swojego oburzenia.

Uważam, że taka sytuacja jest bezsensowna, bo pełna swoboda w podejmowaniu decyzji idzie niejako w parze z czynnikiem zastraszającym. Od razu wiadomo, że decyzje będą podejmowane bojaźliwie albo wręcz będzie się unikało podejmowania decyzji. (dyr.)

Byli jednak tacy, którzy chcieliby pracować w takiej  sytuacji, ale pod warunkiem, że przyznane środki będą realistyczne.

Bardzo trudnym zadaniem jest bowiem dla dyrektorów podejmowanie tzw. niepopularnych decyzji. Za takie uważają badani wszystko, co łączy się ze zwalnianiem nauczycieli, redukcją godzin ponadwymiarowych i łączeniem oddziałów.

Musiałem podjąć decyzję zwolnienia dwóch nauczycieli. Trzeba było rozstrzygnąć, kogo spośród pięciu osób wybrać. No i kierowałem się przede wszystkim względami humanitarnymi - nie zwolniłem młodych nauczycieli, dla których utrata pracy wiązałaby się z przejściem na zasiłek dla bezrobotnych, tylko propozycje takie złożyłem paniom, które miały zabezpieczenie socjalne w postaci wcześniejszej emerytury. (dyr.)

Inni o kierowaniu szkołą

Naczelnicy przyznają, że rola dyrektora jest trudna, a zakres obowiązków - szeroki: zarządzanie szkołą, nadzór organizacyjny i pedagogiczny, tworzenie dokumentacji, planów rozwoju, sprawy bezpieczeństwa, opieki i wychowania. Przede wszystkim w tych dziedzinach dostrzegają samodzielność dyrektorów. Mają świadomość, że kierujący szkołami muszą godzić interesy wielu osób (uczniów, nauczycieli, przedstawicieli kuratorium), współpracują z wieloma instytucjami (kuratorium, organem prowadzącym, radą rodziców, sanepidem, strażą pożarną, policją, sądem dla nieletnich, Kościołem). Podzielają zdanie dyrektorów, że głównym ograniczeniem samodzielności w kierowaniu szkołą jest zależność finansowa.

Dyrektor nie jest samodzielny w zakresie finansów. Natomiast jest w pełni samodzielny w zakresie zarządzania placówką, programów wychowawczych, doboru programów nauczania, zatrudniania, organizacji i administrowania. Odpowiada też za stan techniczny obiektu. (nacz.)

To jest samodzielne stanowisko. Dyrektor jest szefem dla nauczycieli, dla obsługi, jak również dla dzieci. (...) Tyle, że zatrudniany i zwalniany jest przez zarząd gminy. (nacz.)

Dyrektorzy są od zarządzania, od prowadzenia swych placówek, natomiast my jesteśmy od tego, żeby służyć im pomocą w każdym względzie. (nacz.)

Nauczyciele postrzegają samodzielność dyrektorów jako niepełną. Podobnie jak pozostałe grupy badanych, jako główne ograniczenie wskazują zależność dyrektorów w kwestiach finansowych, podkreślając istnienie dużej swobody w kwestiach wewnątrzszkolnych.

Wiedza zawodowa dyrektora

Dyrektorzy deklarują chęć poszerzania swojej wiedzy w wielu dziedzinach (pedagogika, psychologia, prawo, ekonomia, zarządzanie i inne). Wynika to z chęci rozwoju lub wymogów przełożonych; często skłania ich do tego sytuacja, w której obecnie się znaleźli. Zdaniem badanych dostęp do poszukiwanej wiedzy jest szeroki. Otrzymują liczne informacje o szkoleniach, oferty wydawnicze itp. Główną barierą w realizacji tego rodzaju zamierzeń jest brak czasu i środków finansowych.

Jeśli chodzi o możliwości zdobywania wiedzy, to w tej chwili tego jest bardzo, bardzo dużo. Jest Internet, są przeróżne poradniki, są czasopisma, są rozmaite publikacje itd. (dyr.)

W tej chwili jedyną barierą zdobywania wiedzy są pieniążki. Szkoły nie stać na opłacenie tylu szkoleń, ile trzeba. Jest taki kurs, który mnie kusi. I on niedużo kosztuje - 230 złotych. Inny kurs, który by mnie interesował, kosztuje 800 złotych. Pytanie brzmi, czy dla własnej satysfakcji mam odebrać dzieciom kromkę chleba? (dyr.)

Naczelnicy na ogół wysoko oceniają poziom wiedzy podległych im dyrektorów, stale uzupełnianej poprzez udział w różnego rodzaju kursach, szkoleniach, studiach podyplomowych itp. Zgodnie z ich informacjami dyrektorzy chcą uzupełniać wiedzę z zakresu prawa pracy, prawa oświatowego i na temat awansu zawodowego nauczycieli.

Na pewno szukają wiedzy w zakresie prawa oświatowego - rozporządzeń, decyzji. Potrzebne jest im wszystko to, co stanowi podstawę działalności szkoły jako placówki. Chcą się też orientować w zakresie nadzoru i uprawnień organu prowadzącego. (nacz.)

Trudności i ułatwienia w pracy

Kierujący szkołami napotykają rozmaite utrudnienia. Najczęściej wymieniany jest brak pieniędzy. To najdotkliwszy, ale nie jedyny kłopot dyrektorów. Większość z nich zwracała także uwagę na brak jasno sprecyzowanych i aktualnych informacji w kwestiach prawnych. W odczuciu dyrektorów zmian jest zbyt dużo, następują zbyt szybko, a informacje o nich pojawiają się zbyt późno. Zdobyte z trudem, bardzo szybko okazują się bezużyteczne z powodu zmian w przepisach. Pojawiały się również wypowiedzi o konfliktach na linii szkoła - organ prowadzący, trudnościach stwarzanych przez rodziców i dzieci oraz zagrożeniach cywilizacyjnych (brak bezpieczeństwa, handel narkotykami, nałogi, patologie różnego typu itp.).

Najbardziej utrudniają pracę szybko i ciągle zmieniające się przepisy, oraz ich wprowadzanie w trakcie roku szkolnego. (dyr.)

Trudnościami są też w wielu przypadkach sprawy czysto ludzkie, związane z życiowymi problemami. To jest przykre, gdy, mimo że się chce, nie można pomóc. (dyr.)

Wśród przeszkód w pracy wymieniane też były bezsensowne, zdaniem dyrektorów, obciążenia biurokratyczne.

[Najbardziej przeszkadza] ogromna liczba różnego rodzaju ankiet, sprawozdań. Co chwila ktoś coś chce, ni z gruszki, ni z pietruszki. (dyr.)

Przede wszystkim (...) człowiek jest związany przepisami i często zastanawia się, jaki to ma cel - to gromadzenie bezsensownych papierków? Po to tylko, żeby była biurokracja? (dyr.)

W opinii naczelników główne utrudnienia w pracy dyrektorów to swego rodzaju chaos informacyjny, słabe wyposażenie szkół, brak pełnej administracji na terenie szkoły.

Dyrektorzy widzą również okoliczności ułatwiające im pracę. Można je podzielić na istniejące i oczekiwane. Do pierwszych respondenci zaliczyli odpowiednio dobraną kadrę, postępującą komputeryzację szkół oraz możliwość zlecania części działań firmom zewnętrznym.

...prowadzenie stołówki czy sklepiku to obszary, w których powinny specjalizować się firmy. Tak też jest u mnie. Sklepik prowadzi firma i stołówkę też. Jeśli chodzi o sprzątanie, to jeszcze się nie zdecydowałem. (dyr.)

Ułatwienia oczekiwane to poprawa sytuacji materialnej szkół, zmniejszenie uciążliwej i czasochłonnej biurokracji, możliwość finansowego motywowania nauczycieli, tworzenie przy szkołach stowarzyszeń czy fundacji, które pozyskiwałyby fundusze na rzecz szkoły.

Finanse

Dyrektorzy z jednej strony oczekują od organu prowadzącego szkoły pieniędzy wystarczających na ich normalne funkcjonowanie, z drugiej - tłumaczą niedostatki i rozglądają się za rozwiązaniami. Swoje potrzeby artykułują bardzo ostrożnie, a dodatkowo poszukują nowych dróg pozyskiwania środków (zachęcają sponsorów, prowadzą działalność gospodarczą - wynajmują sale, organizują kursy i inne imprezy).

Planowanie wydatków jest trudniejsze z powodu niepokrywania się roku szkolnego z budżetowym. Gospodarowania finansami nie ułatwia także "sztywność budżetu", tzn. brak możliwości przeznaczenia środków na nowe potrzeby wynikłe już po zatwierdzeniu budżetu oraz niemożność przesunięcia niewykorzystanych pieniędzy na rok następny.

Są różne sposoby dzielenia budżetu oświaty między szkoły. W jednych gminach odbywa się to w pełni jawnie, na podstawie znanych wszystkim zasad, w innych - o wszystkim autorytatywnie decyduje wydział oświaty.

Gmina to robi w czterech ścianach, a my później dostajemy tylko decyzję, że została nam przydzielona taka a taka kwota na rok kalendarzowy. (dyr.)

[Budżet] był właściwie jawny, to znaczy była znana kwota na ucznia (...). Potem następował jakiś tam podział wtórny, już w samej placówce. (dyr.)

Dyrektorzy zapytani o to, czy zasady podziału budżetu powinny być jawne i od czego powinna wysokość kwoty przydzielonej szkole, odpowiadali bardzo różnie. Padały odpowiedzi od najprostszych do bardzo rozbudowanych.

Budżet powinien zależeć od potrzeb. (dyr.)

Myślę, że nie ma chyba najlepszej recepty na to, jak dzielić budżet. Na pewno trzeba uwzględnić liczbę uczniów. To nie podlega dyskusji, bo to jest związane z liczbą nauczycieli. Myślę również, że na jego wielkość powinno wpływać także to, jakie szkoła osiąga wyniki, jak faktycznie jest postrzegana w społeczeństwie - czy warto w nią inwestować, czy nie. (dyr.)

Pytanie to sprawiło respondentom wiele trudności i nikt nie udzielił na nie wyczerpującej odpowiedzi.

Biurokracja

Biurokracja postrzegana jest jako znaczący problem. Niemal wszyscy dyrektorzy narzekają na ogromną i wciąż powiększającą się liczbę dokumentów, których sporządzania się od nich wymaga. Czynności związane z realizacją tych wymagań zabierają im czas, który mogliby przeznaczyć na sprawy ich zdaniem bardziej istotne. Chętnie oddaliby dużą część tego rodzaju pracy osobom według nich bardziej do tego predysponowanym, np. sekretarkom. Zyskany czas mogliby wykorzystać na sprawy związane z funkcjonowaniem społeczności szkolnej. Mimo tego często uznają istniejącą sytuację za zło konieczne, wpisane w życie szkoły i nie próbują poszukiwać konkretnych sposobów usprawnienia sobie pracy.

Dokumenty, których wypełnianie uważają za szczególnie kłopotliwe, to: ankiety, sprawozdania przychodzące z różnych instytucji, dokumenty związane z awansem zawodowym nauczycieli, tworzenie rozkładów materiału i programów dostosowawczych.

Sens wielu ankiet jest raczej mało pouczający i z góry wiadomo, że wypełnienie takiej ankiety na pewno nie pomoże żadnej szkole w jej funkcjonowaniu. To jest taka typowa biurokracja - robienie czegoś, wysyłanie bez jakiejkolwiek potrzeby. Na pewno informacje zwrotne do szkoły nie przyjdą, nie będzie żadnego oddźwięku i pomocy szkole. (dyr.)

Och, sprawozdania! Tych sprawozdań teraz ostatnio mieliśmy dużo. Dobrze, że choć organ prowadzący szkołę zdawał sobie sprawę z natłoku zadań związanych z procedurami maturalnymi. Z awansem zawodowym nauczycieli też przybyło sporo papierowej roboty. (dyr.)

Na pytanie o możliwość ograniczenia obciążenia biurokratycznego dyrektorzy odpowiadali, koncentrując się na dwóch kwestiach - zmianie prawa i komputeryzacji.

Jeżeli coś jest już wymagane prawem, to na to już nie ma mocnych i taką biurokrację trzeba przełknąć. Ale staram się ją u siebie zminimalizować. (dyr.)

Arkusz organizacyjny i plan robimy "na piechotę". Gdybym miał komputer, byłoby łatwiej. (dyr.)

Komputeryzacja

Poświęcono jej w badaniach sporo uwagi. Omówienie tej części wyników - z racji objętości - odłożymy jednak do następnego numeru.

Jawność informacji o placówce

Respondenci deklarowali ogólnie pozytywny stosunek do jawności informacji o placówce - gotowi są udostępniać dane pozwalające porównywać szkoły. Jednakże oprócz ogólnych deklaracji zgłaszali liczne wątpliwości, co do trafności kryteriów stosowanych w rankingach. Czynili to zwłaszcza dyrektorzy szkół, które nie mogą pochwalić się spektakularnymi sukcesami (np. liczbą olimpijczyków, odsetkiem uczniów dostających się na studia itp.). Podkreślali oni niską wiarygodność publikowanych rankingów i ich fragmentaryczne podejście do rzeczywistości szkolnej.

Dyrektorzy szkół zajmujących przyzwoite miejsca w rankingach przywiązują dużą wagę do ich wyników. Twierdzą, że wysokie noty podnoszą prestiż szkoły, zwracają uwagę na nią (a pośrednio także na dyrektora), powodują większy napływ uzdolnionej młodzieży. Publikowanie rankingów powoduje na ogół wzrost starań dyrektorów o podnoszenie poziomu szkoły, wnosi element konkurencyjności, a co za tym idzie - potrzebę tworzenia szkoły atrakcyjnej dla uczniów, dostosowującej się do ich potrzeb, dynamicznej, oferującej dobre wykształcenie i wszelką pomoc.

Mocną stroną tych szkół, które są dobre, jest pozyskiwanie większej liczby młodzieży. Zagrożeniem dla szkół słabszych jest na pewno to, że dzieci uciekają z tych szkół. (dyr.)

Wszelkiego rodzaju rankingi, zestawienia, że w jednej szkole to jest tylu to a tylu olimpijczyków, a w innej szkole nie ma tych olimpijczyków, są niezmiernie krzywdzące dla szkół zawodowych. (dyr.)

Jeżeli już, to powinna być nie ocena, a informacja opisowa. (dyr.)

Myślę, że rankingi są potrzebne, ale one rządzą się własnymi prawami. Tylko w określonych dziedzinach istnieje możliwość zestawienia rankingowego. (dyr.)

Zmiany w ostatnich latach

Czy dyrektorzy szkół zmienili się w ciągu ostatnich pięciu lat? Zdecydowanie tak, choć nie rewolucyjnie.

Zauważalna jest postępująca feminizacja kadry kierowniczej. Uległa ona również pewnemu odmłodzeniu. Zmieniły się deklarowane powody objęcia stanowiska. Pięć lat temu prawie 60% dyrektorów twierdziło, że powodem objęcia przez nich stanowiska kierowniczego była czyjaś propozycja lub namowa. W trakcie najnowszych badań deklarowali raczej wolę i dążenie do objęcia tego stanowiska.

Chciałem być dyrektorem, bo chciałem coś zrobić. (dyr.)

Wybrałem to, i myślę, że wybrałem to co lubię. Lubię zarządzać ludźmi. (dyr.)

Nie uległo natomiast zmianie zaangażowanie dyrektora w pracę i identyfikacja ze szkołą. Niezmiennie dyrektorzy mówią "szkoła to ja, a ja to szkoła". Jak przed laty, szkoła to dla większości z nich przede wszystkim ludzie - widzą siebie w roli matki lub ojca całej wielkiej społeczności złożonej z uczniów, nauczycieli i rodziców. Teraz częściej jednak dyrektorzy używają w odniesieniu do swojej osoby słowa menedżer ­- przed pięciu laty dominował polski synonim "kierownik zakładu pracy". Na podstawie przeprowadzonych badań trudno jest wnioskować, czy jest to zmiana zachodząca wyłącznie na poziomie języka, czy też nowe określenie niesie ze sobą dodatkowe treści.

I choć niektórzy dyrektorzy chcą być menedżerami, większość nadal szuka ochrony przed potencjalnym ryzykiem. Pięć lat temu połowa badanych dyrektorów chciała być jedynymi decydentami w kwestii podziału funduszu wynagrodzeń. Z badań tegorocznych (w tej materii tylko jakościowych) wynika, że gotowi są poprzestać wyłącznie na przyznawaniu dodatków motywacyjnych. Pewna obawa zauważalna jest także, gdy mowa o jawności. Ma to związek z umacniającą się świadomością konkurencyjności szkół i postrzeganiem szans własnej placówki na sukces. Paradoksalnie więc obawy mogą się okazać bodźcem do działania i przyczynić się ostatecznie do zmiany postaw.

Z tych socjologicznych rozważań wyłonił się portret dyrektora szkoły będący raczej szkicem aniżeli precyzyjnym, werystycznym studium. Miejscami ostra kreska ustępuje miejsca swobodnym pociągnięciom pędzla. Być może to sprawia, że przygarbione plecy i zmarszczki na czole zdają się mniej wyraźne, a twarz nabiera pogodnego wyrazu. I choć pastelowa tonacja miesza się z ponurymi odcieniami szarości, na horyzoncie wyraźnie widać zieleń.


[1] Wyniki badań przeprowadzonych wówczas przez Agencję Badań Marketingowych i Społecznych ARC zostały opublikowane w "Dyrektorze szkoły" nr 3/98 oraz w "Biuletynie Informacyjnym. Informatyka dla szkoły" nr 1/98.
Powrót
[2] Badania jakościowe służą do tworzenia takiego opisu rzeczywistości, który zwraca uwagę na różnorodność zjawisk, a nie na częstotliwość ich występowania. Nie odpowiedzą one zatem na pytania: ile?jak często?, a jedynie jak?dlaczego? Wyniki badań jakościowych nie są reprezentatywne, nie można ich generalizować na populację, nie pokazują powszechności poglądów, a jedynie ich zróżnicowanie.
Powrót
[3] Wywiad prowadzony jest przez telefon. Ankieter korzysta z komputera wyposażonego w program gromadzący dane i podpowiadający mu kolejne pytanie w zależności od odpowiedzi udzielonych wcześniej przez respondenta.
Powrót
[4] Badania ilościowe służą do weryfikowania częstości występowania zjawisk. Zakłada się, że badacz wie, jakie zjawiska występują, i chce ustalić, jak często. Zaletą takich badań jest możliwość uogólniania wyników na całą populację objętą badaniem.
Powrót
[5] Według badań przeprowadzonych przez Agencję Badań Marketingowych i Społecznych ARC.
Powrót
[6] Na podstawie wyników badania "Wizerunek dyrektora polskiej szkoły" przeprowadzonego przez Agencję Badań Marketingowych i Społecznych ARC w roku 1997. Do tego badania odwołuję się w całym artykule, przytaczając wyniki z 1997 roku.
Powrót
[7] Kursywą wyróżniono cytaty z wypowiedzi respondentów (dyr. = dyrektor szkoły; nacz. = naczelnik wydziału oświaty), które zostały zarejestrowane na taśmie magnetofonowej.
Powrót