(na podstawie raportu Pracowni Badań Społecznych)
W poprzednim numerze omawialiśmy wyniki badań socjologicznych dyrektorów szkół przeprowadzonych w tym roku przez sopocką Pracownię Badań Społecznych na zamówienie firmy VULCAN[1] i porównywaliśmy je z tymi sprzed pięciu lat[2]. Wizerunek dyrektora szkoły anno domini 2002, jaki się z nich wyłonił, teraz uzupełniamy o spojrzenie na informatyzację szkoły i o dłoń spoczywającą lub nie - na klawiaturze komputera. (red.)
Badania pokazały, że komputery na dobre zadomowiły się w świadomości osób kierujących szkołami. Obecnie wszyscy ankietowani uważają je za niezbędne w nauczaniu, a zdecydowana większość (99%) widzi także potrzebę ich wykorzystania w zarządzaniu. Dla porównania - w 1997 roku[2] 14% dyrektorów zgadzało się ze stwierdzeniem: "Komputery nie były mi dotychczas potrzebne, da się bez nich i teraz obejść".
W dziewięciu na dziesięć szkół objętych badaniem znajduje się przynajmniej 1 komputer. Nieco częściej są w nie wyposażone szkoły większe (w szkołach liczących mniej niż 7 oddziałów komputery są tylko w siedmiu szkołach na dziesięć). Skomputeryzowana jest praktycznie każda szkoła ponadpodstawowa (100% badanych szkół średnich i 99% gimnazjów) oraz wszystkie szkoły na terenie dużych miast. Najwięcej zinformatyzowanych szkół jest na Śląsku (96% wszystkich tamtejszych szkół). Prawie wszystkie odpowiedzi negatywne pochodziły ze szkół podstawowych zlokalizowanych na wsiach.
Stopień komputeryzacji szkół jest różny. Przeprowadzone badanie nie precyzowało liczby tych urządzeń. Wśród skomputeryzowanych szkół mogły więc być takie, w których stoi jeden stary PC, i takie, w których do dyspozycji jest kilkadziesiąt nowych. Czy zatem otrzymane wyniki mogą być powodem do radości? Z jednej strony nie - aż w co dziesiątej szkole nie ma żadnego komputera. Z drugiej jednak strony przez ostatnie 5 lat zmieniło się wiele - w 1997 roku dotyczyło to ponad 1/4 szkół[2]. Tym samym liczba szkół nieposiadających ani jednego komputera zmniejszyła się dwuipółkrotnie. Na zmiany te, oprócz wzrostu świadomości osób podejmujących decyzje, wpłynęło z pewnością:
Zdobywanie pieniędzy na zakup komputerów nie zawsze przychodzi dyrektorom łatwo, ale pomimo to wielu z nich jakoś sobie z tym radzi.
Nie wszystkie szkoły dostają pracownie. Dwóch dyrektorów to się naprawdę natrudziło, żeby ściągnąć komputery. (...) otrzymali z fundacji środki na komputeryzację. Kosztowało ich to dużo zachodu; były jakieś wymagania i szkolenia. (nacz.)[3]
Podpisaliśmy z Agencją Restrukturyzacji Rolnictwa w Warszawie taką umowę: Szkoła zorganizuje szkolenie rolników indywidualnych z naszego regionu, z gminy. W zamian za to otrzymamy pewne fundusze z Agencji i te fundusze będą między innymi przeznaczane na zakup komputerów. (dyr.)
Jak widać, z przedstawionych badań wynika, że bezpowrotnie skończyły się czasy dyskusji nad tym, czy należy komputeryzować szkoły. Dziś ciężar przemyśleń przesunął się z pytania czy? na jak? i za co?.
Aby móc korzystać z efektów informatyzacji, nie wystarczy sam komputer. Potrzebne jest jeszcze oprogramowanie. Dyrektorzy dostrzegają potrzebę jego zakupu.
Komputery są bardzo potrzebne, ale ważne jest również oprogramowanie. Potrzebne jest w dydaktyce, księgowości, dyrektorom. Rozmowy dotyczące oprogramowania, nowych zakupów odbywają się na bieżąco. (nacz.)
Trudno mówić o komputeryzacji, jeżeli stoi tylko komputer bez oprogramowania. (dyr.)
Decyzje o zakupie oprogramowania podejmują zazwyczaj dyrektorzy. Zakup programu uzależniony jest w pierwszej kolejności od możliwości finansowych i poprzedzony, w wypadku dyrektorów słabo znających się na komputerach, konsultacjami z nauczycielami informatyki lub pracownikami firm komputerowych.
Gdy są pieniądze, typ programu i dostawcę wybiera już szkoła. (nacz.)
Ja idę do pracowni informatycznej i pytam kolegów o zdanie, wymieniamy się doświadczeniami z dyrektorami czy nauczycielami. (dyr.)
Dyrektorzy na ogół się posługują informatykami - to oni testują, czy program jest dobry czy nie. (nacz.)
Dyrektorzy cenią sobie dostawców dbających o klienta. Oczekują od firm oferujących oprogramowanie kompleksowej obsługi. Przed podjęciem decyzji o zakupie ważna jest dla nich możliwość poznania danego programu i wypróbowania go. Zakupienie programu nie powinno, zdaniem respondentów, kończyć współpracy między firmą a szkołą. Oczekują oni szkolenia oraz możliwości skorzystania z konsultacji i porad w razie pojawienia się pytań lub wątpliwości.
Idealny dostawca zanim sprzeda szkole oprogramowanie, najpierw pozwala szkole je przetestować. (dyr.)
[Idealny dostawca jest] rzetelny przede wszystkim. Bo to są drogie rzeczy. [Gdy chodzi o oprogramowanie, to ważne jest też] żeby nie było za bardzo skomplikowane i żeby producent uzupełnił co trzeba, jak się przepisy zmienią. (dyr.)
Jako że na temat informatyzacji szkół wypowiadali się dyrektorzy, w badaniu zapytaliśmy, czy sami korzystają z komputerów.
Odnotowaliśmy znaczący postęp - przed pięcioma laty na trzech dyrektorów tylko jeden używał w pracy komputera, dziś - używa go już dwóch. Najczęściej deklarują korzystanie z komputera dyrektorzy szkół dużych - powyżej 20 oddziałów (81%), najrzadziej - małych, do 6 oddziałów (43%), częściej robią to mężczyźni (72%), rzadziej kobiety (61%), częściej dyrektorzy młodzi - poniżej 45 roku życia (72%), rzadziej starsi - powyżej 45 roku życia (58%).
| Czy praca dyrektora szkoły jest skomputeryzowana (przynajmniej częściowo)? |
wskazania w roku 2002 |
wskazania w roku 1997[2] |
| tak | 65% | 42% |
| nie | 35% | 67% |
| Tab. 1. Stopień skomputeryzowania pracy dyrektora przed pięciu laty i obecnie. | ||
Nie wszyscy dyrektorzy deklarujący poparcie dla komputeryzacji zaczynają od postawienia komputera na swoim biurku. Są tacy, którzy najpierw wyposażają w komputer swoich współpracowników.
| Czy ma Pani/Pan w domu komputer? | wskazania w roku 2002 |
wskazania w roku 1997[2] |
| tak | 78% | 42% |
| nie | 22% | 58% |
| Tab. 2. Komputer w domu dyrektora szkoły. | ||
Mam prywatny komputer w domu, ze szkolnego korzysta wicedyrektor. Jeśli chodzi o wyposażenie w komputery, to ma po jednym księgowość i biblioteka. Mamy już komputery w pracowni mechanizacji, w pracowni języka polskiego (te są wykorzystywane na kółku dziennikarskim). Jest pracownia elementów informatyki. A w najbliższym czasie i u mnie też będzie komputer. (dyr.)
| ma komputer | nie ma komputera | ||||
| tylko w szkole | tylko w domu | w szkole i w domu | |||
| korzysta | tylko w szkole | 11% | x | 2% | x |
| tylko w domu | x | 4% | 23% | x | |
| w szkole i w domu | x | x | 46% | x | |
| nie korzysta | 7% | 1% | 1% | 5% | |
| Tab. 3. Czynne korzystanie przez dyrektora szkoły z dobrodziejstw informatyzacji a posiadanie i lokalizacja komputera. |
|||||
Zwiększyła się liczba dyrektorów posiadających komputer w domu. Dziś ma go aż czterech na pięciu. Nie wszyscy jednak z niego korzystają. Niewielka grupa - 4% ogółu próby - pomimo posiadania komputera w domu nie używa go. Są to najczęściej kobiety, osoby starsze, mieszkające na wsiach i zarządzające szkołami podstawowymi.
Ostatnie lata to okres niezwykle szybkiego rozwoju Internetu. Zapytaliśmy więc dyrektorów o stopień wykorzystania tego medium w ich szkołach i przez nich samych. Wyniki są zaskakujące.
W 1997 roku tylko niecałe 15% badanych przez nas szkół miało dostęp do Internetu, dziś jest to aż 75% szkół. Liczba szkół zapewniających dostęp do zasobów "Wszechnicy Wiedzy Wszelakiej", jak nazywane bywają strony WWW, wzrosła więc pięciokrotnie.
| Czy ma Pani/Pana szkoła posiada dostęp do Internetu? |
wskazania w roku 2002 |
wskazania w roku 1997[2] |
| tak | 75% | 13,5% |
| nie | 25% | 86,5% |
| Tab. 4. Procentowy udział szkół podłączonych do Internetu w całej próbie. | ||
Ograniczmy się tylko do szkół posiadających przynajmniej jeden komputer. Dostęp do Internetu możliwy jest częściej w szkołach dużych - powyżej 20 oddziałów (99%) niż w szkołach małych - do 6 oddziałów (54%), częściej w szkołach kierowanych przez mężczyzn (94%) niż tych, których dyrektorkami są kobiety (79%), częściej w szkołach ponadgimnazjalnych (97%) niż w szkołach podstawowych (76%), częściej w miastach (95%) niż na wsi (76%).
Według deklaracji ankietowanych dyrektorów dostęp do Internetu w szkole mają praktycznie wszyscy - i nauczyciele (w 97% szkół z dostępem do Internetu), i dyrekcja (94%), i uczniowie (92%). Gorzej mają pracownicy administracyjni (biurowi) - tylko 78% z nich może korzystać z Internetu.
Okazuje się, że aż 80% dyrektorów deklaruje korzystanie z Internetu.
| dyrektor korzysta |
dyrektor nie korzysta |
|
| jest w szkole | 71% | 6% |
| nie ma w szkole | 8% | 15% |
| Tab. 5. Dostęp do Internetu w szkole a korzystanie z niego przez jej dyrektora. | ||
Zdecydowana większość dyrektorów (71% tych, którzy w ogóle korzystają z Internetu) czyni to w szkole, połowa zaś z nich i w szkole, i w domu. Zapytaliśmy, do jakich celów wykorzystują Internet. Wyniki prezentuję w tabeli 6 na stronie 16.
| Do jakich celów wykorzystuje Pani/Pan Internet? | dyrektor korzysta |
| wyszukiwanie w Internecie informacji potrzebnych do pracy związanej z zarządzaniem szkołą | 84% |
| wyszukiwanie w Internecie informacji i zagadnień prawnych | 84% |
| wyszukiwanie w Internecie informacji przydatnych w dydaktyce (dla siebie, dla innych osób) | 68% |
| korzystanie z poczty elektronicznej (e-mail) | 35% |
| Tab. 6. Do czego służy dyrektorowi szkoły Internet (najczęściej wybierane odpowiedzi). |
|
Jak widać, Internet jest traktowany przez dyrektorów przede wszystkim jako wygodne narzędzie pracy. Tylko nieliczni wymienili inne zastosowania, jak przeglądanie stron WWW z czystej ciekawości, udział w listach dyskusyjnych i zakupy w Internecie. Dziwi natomiast małe zainteresowanie respondentów pocztą elektroniczną. Czyżby nie wiedzieli o istnieniu darmowych kont pocztowych? A może nie docenili jeszcze wygody korzystania z tej formy korespondencji? Niewykluczone, że kryją się za tym także inne przyczyny.
Dyrektorzy, którzy używają Internetu, podkreślają przede wszystkim możliwość dostępu do najświeższych informacji, szansę śledzenia zmian na bieżąco.
Internet wyprzedza materiały drukowane. Mogę szybciej się z tym zapoznać, przemyśleć, przeanalizować. (dyr.)
Bardzo często tą drogą docierały do mnie informacje, które w różnych dziennikach pojawiały się dopiero później. (dyr.)
Najczęściej odwiedzane przez badanych są strony związane z edukacją: MENiS, lokalnych kuratoriów, Centralnego Ośrodka Szkolenia Nauczycieli, innych szkół, inne serwisy oświatowe.
Szukam szkół mojego profilu, sprawdzam, jakie tam są kierunki. (dyr.)
Z ciekawością przeglądamy strony szkół, bo to w jakim sensie są informacje o konkurencji. (dyr.)
Są strony MEN-u, inne oświatowe, szukamy rozporządzeń, korzystamy z tego. Ze stron kuratoryjnych - na bieżąco, ze strony internetowej administracji, kultury i oświaty, no i oczywiście z tych wszystkich dostępnych, które ułatwiają prowadzenie procesów dydaktycznych. (dyr.)
Jeśli chodzi o sprawy oświatowe, to [witryna] VULCANA. (...) Tam zbierane są potrzebne informacje, przepisy prawne. (dyr.)
Ci dyrektorzy, którzy nie posiadają w szkole dostępu do Internetu, tłumaczą to gównie:
W pracy rzadko korzystam z Internetu ze względów finansowych. Natomiast w domu często - sprawy zawodowe tego wymagają. Problem polega na tym, że nie mamy tu oddzielnej linii. (dyr.)
Z przedstawionych wyników można wyciągnąć jeden ogólny wniosek - czasy pionierów informatyzacji oświaty już się skończyły. Dziś komputery znalazły swoje miejsce zarówno w świadomości dyrektorów, jak i w szkołach. I choć poziom informatyzacji jest stale niezadowalający, to jej dynamika napawa optymizmem.
| [1] | Szymon Więsław: Wizerunek dyrektora polskiej szkoły
2002 - omówienie wyników badań, "Biuletyn Informacyjny. Informatyka dla szkoły", 2002, nr 2. Powrót |
| [2] | Mowa o badaniach przeprowadzonych w 1997 roku przez Agencję Badań Marketingowych i Społecznych
ARC na zlecenie firmy VULCAN. Powrót |
| [3] | Kursywą wyróżniono cytaty z wypowiedzi respondentów (dyr.=dyrektor szkoły; nacz.=naczelnik
wydziału oświaty), które zostały zarejestrowane na taśmie magnetofonowej. Powrót |