Małgorzata Sapińska
Co zrobić z ćwiartką pedagoga?


Pedagodzy szkolni - 8575 osób w skali kraju[1]. Dużo to czy mało wobec blisko 6,5 mln uczniów? Czy świadomi narastania problemów wychowawczych w szkołach i poza nimi podejmujemy racjonalne decyzje zmierzające do ich opanowania?

W wirze reform i przekształceń

Z punktu widzenia ekonomiczno-organizacyjnego polskie szkolnictwo przeszło na przestrzeni ostatnich lat poważne zmiany. Szkoły zostały przejęte przez jednostki samorządu terytorialnego, które w coraz większym stopniu uczestniczą w ich finansowaniu. Nastąpiła też zmiana struktury szkolnictwa - najbardziej widomy znak reformy oświaty. Są to fakty powszechnie znane. Nowego znaczenia nabierają w kontekście analizy sytuacji pedagogów szkolnych na przestrzeni kilku minionych lat. Występują bowiem jako ekonomiczne i organizacyjne czynniki sprawcze. Należy je mieć na uwadze, sięgając po statystyki, m.in. po dane na temat zatrudnienia na stanowiskach pedagogów w szkołach różnych typów. Przed przystąpieniem do analiz tego rodzaju danych wypada wszakże uwzględnić szereg faktów.

Wskutek zmian strukturalnych, niezależnie od zmian demograficznych, ubyło uczniów w szkołach podstawowych, które z ośmioklasowych stały się sześcioklasowe. Za to powstały gimnazja. Na początku miały tylko uczniów klas pierwszych, ale w kolejnych latach dołączały do nich następne roczniki absolwentów szkół podstawowych. W latach 1999-2002 grono gimnazjalistów powiększało się zatem skokowo z roku na rok.

Z kolei licea ogólnokształcące przekształciły się z 4-klasowych w 3-klasowe. W roku szkolnym 2001/2002 nie było pierwszych klas w liceach ogólnokształcących i szkołach zawodowych. Tam odnotowano zatem spadek liczby uczniów.

Nastąpiła również ogromna zmiana sieci szkół, część szkół podstawowych zlikwidowano, wiele zamieniono w gimnazja - tym samym podstawówek ubyło.

Wszystko to niestety mocno zamazuje obraz opieki pedagogicznej, czy też - jak kto woli - dozoru pedagogicznego polskich szkół rysujący się na podstawie statystyk i sprawia, że trudno jest o jednoznaczne i w pełni uzasadnione wnioski wynikające z porównywania danych (np. w postaci liczby pedagogów przypadających na szkołę) z różnych okresów. Wobec tego najbardziej miarodajnym wskaźnikiem wydaje się liczba uczniów przypadających na jednego pedagoga.

Samotny wśród tłumu

Według najnowszych dostępnych danych odnoszących się do roku szkolnego 2002/2003, pochodzących z systemu ewidencji kadr nauczycielskich EWIKAN i publikowanych informacji GUS[3], jeden pedagog szkolny ma pod opieką średnio 746 uczniów - tak przedstawia się średnia krajowa liczona dla wszystkich typów szkół dla dzieci i młodzieży oraz wszystkich stopni organizacji szkół[4] (zob. tab.1.). Moim zdaniem to niepokojąco duża liczba, zważywszy, że szkoła w Polsce liczy średnio 202 uczniów, a i tak dyrektor nie jest w stanie znać ich wszystkich; jest dobrze, jeśli kojarzy twarze i nazwiska.

Wykres 1. Liczba uczniów przypadających na jednego pedagoga - średnio w kraju i średnio w poszczególnych województwach (uwzględniono łącznie wszystkie typy szkół dla dzieci i młodzieży)[2].

 

Województwo rok szkolny 2002/2003
KRAJ RAZEM (wszystkie stopnie organizacji)
SP G LO SZ Razem
dolnośląskie 605 651 899 706 658
kujawsko-pomorskie 575 554 742 734 604
lubelskie 800 723 1251 1076 851
lubuskie 532 526 626 947 587
łódzkie 843 788 937 1018 860
małopolskie 694 669 778 773 707
mazowieckie 632 681 852 973 704
opolskie 862 799 1873 1164 935
podkarpackie 1087 962 1231 1041 1055
podlaskie 867 764 1021 1249 893
pomorskie 714 799 900 810 767
śląskie 545 595 811 890 625
świętokrzyskie 1003 851 1054 1127 981
warmińsko-mazurskie 815 683 902 937 800
wielkopolskie 794 759 1694 1177 879
zachodniopomorskie 630 560 754 823 643
Średnio 698 688 931 922 746

Województwo rok szkolny 2000/2001
KRAJ RAZEM (wszystkie stopnie organizacji)
SP G LO SZ Razem
dolnośląskie 620 564 1392 1347 758
kujawsko-pomorskie 612 548 1013 1590 734
lubelskie 867 995 2015 2527 1147
lubuskie 611 662 1290 2106 813
łódzkie 811 757 1320 1718 957
małopolskie 773 748 1180 1790 920
mazowieckie 677 670 1074 2104 834
opolskie 728 600 1606 2959 911
podkarpackie 1342 1080 1892 1756 1409
podlaskie 950 806 1386 2868 1114
pomorskie 679 889 1870 2216 931
śląskie 562 626 1169 1397 727
świętokrzyskie 1140 1121 1503 2152 1320
warmińsko-mazurskie 757 791 1342 3100 981
wielkopolskie 907 1075 2599 3950 1261
zachodniopomorskie 661 586 569 1870 724
Średnio 736 737 1292 1940 912

Województwo rok szkolny 1998/1999
KRAJ RAZEM (wszystkie stopnie organizacji)
SP G LO SZ Razem
dolnośląskie  655 0 1124 921 739
kujawsko-pomorskie  801 0 988 932 844
lubelskie    1295 0 856 1918 1297
lubuskie    677 0 1183 1341 807
łódzkie    816 0 1517 1609 971
małopolskie  900 0 1264 1274 994
mazowieckie  804 0 1154 1372 917
opolskie    939 0 1408 1918 1104
podkarpackie  1416 0 1754 1432 1447
podlaskie    1081 0 1604 2193 1255
pomorskie  785 0 1543 1131 890
śląskie    699 0 1108 1168 808
świętokrzyskie  1128 0 1608 948 1120
warmińsko-mazurskie  924 0 1284 1523 1044
wielkopolskie  999 0 1940 2035 1194
zachodniopomorskie  752 0 1090 1319 858
Średnio 857 0 1248 1316 965
Tab.1. Średnia liczba uczniów przypadających na jednego pedagoga szkolnego w poszczególnych typach szkół w kolejnych latach - okresach sprawozdawczych systemu EWIKAN (SP - szkoły podstawowe; G - gimnazja; LO - licea ogólnokształcące; SZ - szkoły zawodowe: zasadnicze, licea, technika).

Niestety, nie obowiązują obecnie żadne normatywy, do których można by odnieść statystyczne liczby uczniów przypadających na pedagoga szkolnego. Niełatwo też doszukać się jakichkolwiek wytycznych w tej materii w projektach standardów zatrudnienia nauczycieli, które pojawiały się w latach 2000-2001. Znalazł się w nich jedynie dość ogólnikowy zapis "jeden etat na 1450 dzieci i młodzieży w wieku 0 - 19 lat, na zadania związane z poradnictwem psychologiczno-pedagogicznym". Nie zdołałam się dowiedzieć, czym się kierowano, ustalając tę liczbę na takim właśnie poziomie. A z treści przytoczonego zapisu należy wnosić, że dotyczy on nie tylko pedagogów i psychologów szkolnych, lecz także pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych i osób zatrudnionych w ramach wszelkich innych podległych resortowi instytucji czy placówek zajmujących się poradnictwem. W istocie więc zaakceptowanie tych projektów standardów oznaczałoby zgodę na to, że w polskim systemie oświaty na samego pedagoga szkolnego przypada (statystycznie) jeszcze liczniejsza rzesza uczniów, choć jak duża - dokładnie nie wiadomo.

We wspomnianych projektach standardów jest mowa o wskaźniku uczniowie na etat. Natomiast dane pochodzące z EWIKANU dostarczają informacji o zatrudnieniu osób na stanowisku pedagoga. Bez względu na to, czy dana osoba jest zatrudniona na całym etacie, połowie czy cząstce etatu, jest tak samo uwzględniana w statystykach. Jeśli ma pół etatu jako nauczyciel np. biologii i pół etatu jako pedagog, może w ogóle nie być wykazywana jako pedagog. Równie dobrze pedagog zatrudniony w czterech czy pięciu placówkach (na cząstce etatu w każdej), co zdarza się dość często zwłaszcza w małych miejscowościach, może być wykazywany jako osoba w każdej z nich. Taki sposób opisu niestety nie oddaje szkolnej rzeczywistości.

Ów opis jest dość zgrubny również dlatego, że dostarcza informacji uśrednionych w obrębie województw, podczas gdy tak naprawdę o polityce oświatowej na swoim terenie decydują i finansują ją jednostki samorządu terytorialnego prowadzące szkoły, czyli przede wszystkim miasta, gminy i powiaty, a w odniesieniu do pozostałych szkół - organa, które je prowadzą. Niestety, EWIKAN, acz niedoskonały, jest jedynym ogólnopolskim źródłem informacji statystycznych o pedagogach szkolnych, które mogą posłużyć do zobrazowania w skali makro organizacyjnych warunków ich pracy i tym samym możliwości zapewnienia uczniom pomocy pedagoga bezpośrednio w szkole.

Jednakowoż, mimo wspomnianych uśrednień, oglądane województwami organizacyjne warunki pracy statystycznego pedagoga szkolnego są rozmaite. W 9 województwach na 16 sytuacja jest gorsza od nie przynoszącej nam chluby średniej krajowej. Na wykresie 1. (na str. 15.) widać znaczne zróżnicowanie wielkości liczb uczniów przypadających średnio na pedagoga w poszczególnych województwach. Najlepiej wskaźnik ten przedstawia się w województwie lubuskim, gdzie na jednego pedagoga przypada średnio 587 uczniów. Nieźle w tym porównaniu wypadają również województwa: kujawsko-pomorskie - 604 uczniów na pedagoga, śląskie - 625 i dolnośląskie - 658. Największą rzeszą uczniów, bo średnio aż 1055, powinien się opiekować statystyczny pedagog szkolny pracujący w województwie podkarpackim. To prawie dwa razy tyle co w Lubuskiem. Niewiele lepiej jest w Świętokrzyskiem, gdzie doliczyłam się średnio 981 młodych ludzi przypadających na jednego pedagoga szkolnego.

Średnia krajowa potrafi uśpić czujność

Trzeba jednak przyznać, że wskaźnik uczniowie na pedagoga poprawił się wyraźnie na przestrzeni objętych porównaniem lat 1998-2003. Widać to w skali kraju - ze średnio 965 uczniów na pedagoga w roku szkolnym 1998/1999 i 912 w roku 2000/2001 średnia liczba potencjalnych podopiecznych statystycznego pedagoga spadła do obecnego poziomu 746. Należy przy tym zauważyć, że w roku szkolnym 1998/1999 - najtrudniejszym pod tym względem - aż w 7 województwach średnia liczba uczniów przypadających na pedagoga przekraczała 1000, a w podkarpackim sięgała niemal półtora tysiąca uczniów.

Z samorządowej kiesy

Wraz ze zmianą struktury szkolnictwa zapoczątkowaną w 1999 roku próbowano poszukiwać oszczędności, toteż wskaźnik liczby uczniów na pedagoga za rok szkolny 2000/2001 w kilku województwach uległ zwiększeniu, czyli pogorszeniu w stosunku do roku 1998/1999 (najmocniej odczuwalne musiało to być w województwach świętokrzyskim i wielkopolskim). Za to, po prześledzeniu statystyk, odnotować należy w roku szkolnym 2002/2003 obniżenie wskaźnika uczniowie na pedagoga, czyli potencjalną poprawę opieki pedagogicznej we wszystkich województwach. Najmocniej zaznaczyła się ona tam, gdzie wcześniej zapewnienie młodzieży dostępu do pedagoga było najtrudniejsze - w województwach: podkarpackim, świętokrzyskim, wielkopolskim i lubelskim.

Źródła wątpliwego sukcesu

Aby dostrzec przyczyny ogólnopolskiej tendencji do poprawy wskaźnika uczniowie na pedagoga, trzeba przeanalizować dwa zestawienia statystyczne. Na początek przyjrzyjmy się, ilu pedagogów ogółem było zatrudnionych w polskich szkołach w kolejnych latach (zob. tab. 2.). Okazuje się, że liczebność tej grupy zawodowej wzrosła w ciągu pięciu minionych lat o prawie 20%. W praktyce nie oznacza to jednak wzrostu w takiej samej wysokości zatrudnienia fachowców z zewnątrz, lecz raczej pokazuje kierunek przesunięć kadrowych w obrębie szkół. Nauczyciele przedmiotowcy, dla których brakuje godzin, zostają pedagogami szkolnymi. Tylko czy takie podejście dyrektorów szkół do sprawy kadry pedagogicznej naprawdę przynosi oczekiwaną poprawę sytuacji w ich placówkach? Czy przygotowanie pedagogiczne nauczyciela wyniesione z uczelni oraz lata kontaktów z uczniami przede wszystkim na lekcjach wystarczą, żeby sprostać coraz trudniejszym wyzwaniom wychowawczym? Czy w ten sposób efektywność rozwiązywania problemów wychowawczych, z którymi boryka się szkoła, rzeczywiście wzrośnie?
 

Liczba pedagogów szkolnych w Polsce
  2002/2003 2000/2001 1998/1999
Licea ogólnokształcące 772 684 617
Szkoły zawodowe 1135 765 1158
Gimnazja 2447 1597 -
Szkoły podstawowe 4221 4339 5400
Razem 8575 7385 7175
W odniesieniu do roku szkolnego 1998/1999 119,51% 102,93% 100%

Tab. 2. Zmiany liczby pedagogów szkolnych w Polsce w latach 1998-2003
(dane pochodzą z systemu EWIKAN).

Zmniejszenie się średniej liczby uczniów przypadających na statystycznego pedagoga ma również inną przyczynę. Jest nią niż demograficzny. Spójrzmy teraz w tabelę 3. przedstawiającą zmiany liczby uczniów na przestrzeni lat i odszukajmy wiersz "Razem". Zamieszczone tam liczby pokazują wyraźnie, jak łączna liczba dzieci i młodzieży pobierającej naukę w szkołach wszystkich typów maleje w kolejnych latach. W bieżącym roku szkolnym jest ona o 7,65% niższa niż przed pięcioma laty, co oznacza, że o 530 tysięcy mniej młodych ludzi wymaga objęcia opieką pedagogiczną.
 

Liczba uczniów szkół dla dzieci i młodzieży[5] w Polsce
  2002/2003 2000/2001 1998/1999
Licea ogólnokształcące 718594 883525 769728
Szkoły zawodowe 1046617 1483801 1526476
Gimnazja 1684354 1176225 -
Szkoły podstawowe 2945994 3193177 4629366
Razem 6395559 6736728 6925568
W odniesieniu do roku szkolnego 1998/1999 92,35% 97,27% 100%

Tab. 3. Zmiany liczby uczniów szkół dla dzieci i młodzieży w Polsce
w latach 1998-2003.

Zatem na korzystniejszy o 23%[6] - co nie znaczy, że zadowalający - wskaźnik w postaci średniej liczby uczniów przypadających na statystycznego pedagoga złożyły się dwa czynniki - powiększenie o prawie 20% grona osób pełniących funkcję pedagogów szkolnych i niespełna 8-procentowy spadek liczebności populacji uczniów.

Wykres 2. Średnia liczba uczniów przypadających na pedagoga szkolnego w szkołach podstawowych.


Wykres 3. Średnia liczba uczniów przypadających na pedagoga szkolnego w gimnazjach.


Wykres 4. Średnia liczba uczniów przypadających na pedagoga szkolnego w liceach ogólnokształcących.


Wykres 5. Średnia liczba uczniów przypadających na pedagoga szkolnego w szkołach zawodowych.

Małe dziecko - mały kłopot...

Spójrzmy teraz na to, jak liczbowo przedstawiała się sytuacja statystycznego ucznia pragnącego skontaktować się z pedagogiem (lub odwrotnie) w szkołach różnych typów. Otóż ze statystyk ogólnopolskich (zob. tab. 1. na str. 16-17) można wywnioskować, że najtrudniej jest uzyskać dostęp do pedagoga statystycznemu uczniowi liceum ogólnokształcącego, jako że ma on aż 930 potencjalnych konkurentów[7]. Jego kolega ze szkoły zawodowej, liceum technicznego lub technikum ma niemal równie trudne zadanie - dopomina się o uwagę statystycznego pedagoga wraz z grupą 921 koleżanek i kolegów. Nieco mniejszy, bo 698-osobowy tłum kłębi się pod drzwiami statystycznego pedagoga w szkole podstawowej. Podobnie jest w gimnazjum, gdzie sytuacja jest najlepsza - na pomoc statystycznego pedagoga potencjalnie czeka "tylko" 688 uczniów.

Warto przy tym zwrócić uwagę, jak mocno dostępność pedagoga w liceach ogólnokształcących i szkołach zawodowych odbiega na niekorzyść od analogicznego wskaźnika dla gimnazjów i szkół podstawowych. Czyżby lepsze proporcje liczby uczniów do liczby pedagogów w szkołach dla dzieci i młodzieży młodszej wynikały z potrzeb diagnostycznych, korekcyjnych i nasilenia kłopotów wychowawczych właśnie w okresie uczęszczania uczniów do tych szkół? Rzeczywiście, natężenie trudności wychowawczych w gimnazjach jest ogromne - spostrzeżenia tych, którzy tego doświadczają, potwierdzają badania[8]. Jednakże z punktu widzenia psychologii rozwojowej najtrudniejsze lata dla młodego człowieka i jego otoczenia to wiek dojrzewania, a ten nie kończy się przecież z chwilą opuszczenia gimnazjum.
 

województwo rok szkolny 2002/2003
KRAJ RAZEM (wszystkie stopnie organizacji)
SP G LO SZ Razem
dolnośląskie 0,38 0,44 0,32 0,22 0,33
kujawsko-pomorskie 0,38 0,47 0,50 0,18 0,36
lubelskie 0,18 0,37 0,28 0,11 0,21
lubuskie 0,40 0,54 0,35 0,11 0,34
łódzkie 0,24 0,37 0,36 0,12 0,23
małopolskie 0,24 0,37 0,44 0,16 0,26
mazowieckie 0,31 0,38 0,40 0,12 0,29
opolskie 0,20 0,37 0,12 0,07 0,19
podkarpackie 0,14 0,23 0,28 0,17 0,16
podlaskie 0,21 0,39 0,39 0,11 0,24
pomorskie 0,34 0,37 0,41 0,18 0,31
śląskie 0,45 0,51 0,45 0,16 0,38
świętokrzyskie 0,14 0,31 0,33 0,12 0,17
warmińsko-mazurskie 0,25 0,42 0,36 0,09 0,25
wielkopolskie 0,25 0,37 0,21 0,12 0,24
zachodniopomorskie 0,37 0,52 0,39 0,13 0,34
Średnio 0,28 0,40 0,36 0,14 0,27

województwo rok szkolny 2002/2003
KRAJ RAZEM (wszystkie stopnie organizacji)
SP G LO SZ Razem
dolnośląskie 0,36 0,36 0,33 0,14 0,30
kujawsko-pomorskie 0,34 0,34 0,51 0,13 0,30
lubelskie 0,17 0,20 0,24 0,07 0,16
lubuskie 0,35 0,31 0,30 0,08 0,26
łódzkie 0,24 0,28 0,34 0,09 0,21
małopolskie 0,22 0,25 0,39 0,11 0,21
mazowieckie 0,28 0,28 0,42 0,09 0,25
opolskie 0,23 0,35 0,29 0,05 0,21
podkarpackie 0,12 0,15 0,27 0,11 0,13
podlaskie 0,19 0,27 0,37 0,08 0,19
pomorskie 0,34 0,23 0,29 0,09 0,26
śląskie 0,44 0,35 0,42 0,15 0,34
świętokrzyskie 0,13 0,17 0,36 0,08 0,13
warmińsko-mazurskie 0,27 0,26 0,35 0,05 0,21
wielkopolskie 0,22 0,19 0,19 0,05 0,17
zachodniopomorskie 0,34 0,36 0,87 0,09 0,31
Średnio 0,26 0,27 0,37 0,10 0,23

województwo rok szkolny 2002/2003
KRAJ RAZEM (wszystkie stopnie organizacji)
SP G LO SZ Razem
dolnośląskie 0,44 0,00 0,41 0,23 0,38
kujawsko-pomorskie 0,32 0,00 0,51 0,24 0,31
lubelskie 0,15 0,00 0,55 0,11 0,16
lubuskie 0,41 0,00 0,34 0,15 0,32
łódzkie 0,30 0,00 0,31 0,11 0,25
małopolskie 0,27 0,00 0,42 0,19 0,26
mazowieckie 0,33 0,00 0,38 0,15 0,29
opolskie 0,22 0,00 0,34 0,09 0,19
podkarpackie 0,15 0,00 0,29 0,15 0,16
podlaskie 0,21 0,00 0,30 0,09 0,19
pomorskie 0,41 0,00 0,33 0,19 0,34
śląskie 0,52 0,00 0,43 0,19 0,40
świętokrzyskie 0,18 0,00 0,35 0,22 0,19
warmińsko-mazurskie 0,27 0,00 0,38 0,12 0,23
wielkopolskie 0,26 0,00 0,30 0,11 0,23
zachodniopomorskie 0,41 0,00 0,45 0,14 0,33
Średnio 0,30 0,00 0,39 0,16 0,27

Tab. 4. Liczba pedagogów przypadających średnio na szkołę w poszczególnych typach szkół w kolejnych latach (okresach sprawozdawczych systemu EWIKAN).

 

Rzut oka na szkoły podstawowe

Podane wcześniej wskaźniki - informujące o dostępności pedagoga, a odnoszące się do poszczególnych typów szkół - są średnimi krajowymi. Rozrzut pomiędzy województwami jest jednak bardzo duży. Zacznijmy od szkół podstawowych. Od lat najtrudniejsza sytuacja z zapewnieniem uczniom szkół podstawowych opieki pedagoga szkolnego jest w województwie podkarpackim (choć i tam wskaźnik uczniowie na pedagoga spadł z 1416 w 1998 roku do 1087 obecnie) i świętokrzyskim (zob. tab. 1. na str. 16-17 i wykres 2. na str. 20.). Potwierdza to najniższa w Polsce liczba pedagogów przypadających w obu tych województwach średnio na szkołę - 0,14 (zob. wykres 6. na str 24. i tab.4.). Najbardziej spektakularną poprawę odnotowano w roku szkolnym 2000/2001 na Lubelszczyźnie, która 5 lat temu legitymowała się zbliżonym wskaźnikiem uczniowie na pedagoga, a dziś pod tym względem tylko nieznacznie przekracza średnią krajową (choć wskaźnik 0,18 pedagoga średnio na szkołę - w porównaniu do 0,28 w kraju - pokazuje nieco inny obraz). Najlepiej przedstawia się sytuacja w szkołach podstawowych w Lubuskiem (532 uczniów na pedagoga) i na Śląsku (545), co daje w tych województwach średnio 0,40 (w Lubuskiem) i 0,45 (na Śląsku) pedagoga na szkołę.

Wykres 6. Liczby pedagogów przypadających średnio na szkołę podstawową w poszczególnych województwach.

Pokazana tu występująca miejscami rozbieżność obu wskaźników (uczniowie na pedagoga i pedagodzy na szkołę) wskazuje na pewne metodologiczne niedoskonałości systemu zbierania danych. Wskutek zmiany sieci szkół i powstania w wielu miejscowościach zespołów obejmujących szkołę podstawową i gimnazjum wypełniający sprawozdania rozmaicie przypisywali pedagoga pracującego na rzecz takiego zespołu do szkoły (jedni przypisywali go do podstawówki, inni do gimnazjum, jeszcze inni do obu szkół, co mocno zaburza statystyki). Dlatego wskaźnik w postaci liczby pedagogów przypadających średnio na szkołę w kraju czy w województwie wydaje się mniej miarodajny od wskaźnika uczniowie na pedagogai należy go traktować tylko jako informację dodatkową.

Na gimnazjach trudno oszczędzać

Najwyraźniej założenia przyjęte na starcie reformy oświaty przez poszczególne jednostki samorządu terytorialnego - a odnotowane jako średnie województw w sprawozdaniach EWIKAN z roku 2000/2001 - w odniesieniu do gimnazjów były mocno zróżnicowane. Wskaźniki województw świętokrzyskiego, wielkopolskiego, podkarpackiego (przekraczające w roku 2000/2001 tysiąc uczniów na pedagoga) i lubelskiego (nieznacznie poniżej tysiąca) były w odniesieniu do wskaźników województw zapewniających gimnazjalistom potencjalnie najłatwiejszy dostęp do pedagogów (jak kujawsko-pomorskie i zachodniopomorskie) nawet dwukrotnie większe. Obserwacje te znajdują potwierdzenie w tym, jak przedstawiały się w roku 2000/2001 średnie liczby pedagogów przypadających na szkołę (gimnazjum) w tych województwach (zob. wykres 7.). W porównaniu do przodujących województw zachodniopomorskiego i dolnośląskiego (0,36 pedagoga na szkołę) czy opolskiego (0,35) lub kujawsko-pomorskiego (0,34) niepokojąco niskie wskaźniki, bo przeszło dwukrotnie mniejsze, uzyskało wówczas woj. podkarpackie - 0,15 pedagoga średnio na szkołę, podobnie było w woj. świętokrzyskim - 0,17, wielkopolskim - 0,19 i lubelskim - 0,20. Czy było to świadome ograniczenie wydatków przez jednostki samorządu terytorialnego czy też skutek niedoszacowania potrzeb? A może niedobory wyspecjalizowanej kadry na początku tworzenia gimnazjów? Trudno bowiem przypuszczać, że problemy wychowawcze z gimnazjalistami jeszcze wówczas nie nabrzmiały akurat w tych województwach.

Wykres 7. Liczby pedagogów przypadających średnio na szkołę (gimnazjum) w poszczególnych województwach.

Rozwój opieki pedagogicznej w gimnazjach postępował w ślad za przybywaniem do tych szkół kolejnych roczników uczniów i wskutek tego zwiększaniem się skali kłopotów wychowawczych. Mniej lub bardziej zdecydowane reagowanie dyrekcji szkół i władz samorządowych na problemy z gimnazjalistami znalazło odbicie w zatrudnieniu. Wskaźniki obrazujące liczby pedagogów przypadających średnio na szkołę we wszystkich województwach wzrosły w kolejnych latach, najintensywniej w lubuskim, zachodniopomorskim i śląskim. Obecnie w tych trzech wiodących województwach przypada powyżej 0,5 pedagoga szkolnego średnio na szkołę gimnazjalną, czyli można przyjąć, że co drugie gimnazjum ma pedagoga lub każde ma pedagoga na pół etatu[9]. Natomiast w podkarpackim, gdzie kadra pedagogiczna jest najskromniej reprezentowana w gimnazjach, wskaźnik pedagodzy na szkołę wynosi zaledwie 0,23. Zatem, statystycznie rzecz biorąc, można przyjąć, że tylko w jednej szkole na cztery pracuje pedagog. Średnia krajowa to 0,40 pedagoga na gimnazjum.

Nieskuteczne cięcia w liceach

Znacznie większe dysproporcje nasycenia pedagogami da się zauważyć, jeśli porównać poszczególne województwa pod względem opieki pedagogicznej w liceach ogólnokształcących (zob. wykres 4. na str. 21). Przy średniej krajowej dla LO wynoszącej 931 uczniów na pedagoga notuje się wielkości od 626 w Lubuskiem do trzykrotnie większej 1873 uczniów LO na statystycznego pedagoga w Opolskiem. To ostatnie województwo zdaje się zresztą prowadzić najbardziej konsekwentną politykę oszczędnościową. Wprawdzie próbowała z nim pod tym względem konkurować Wielkopolska, która w roku 2000/2001 pobiła rekord - 2599 uczniów LO średnio na pedagoga, jednak tak radykalnie zmniejszonej liczby pedagogów najwyraźniej nie dało się utrzymać. W roku 2002/2003 sytuacja została nieco złagodzona - obecnie w wielkopolskich liceach przypada "tylko" 1694 uczniów na pedagoga. Podobnego "chirurgicznego cięcia", acz na mniejszą skalę, próbowano w województwach lubelskim (tam doszło do 2015 uczniów LO średnio na pedagoga w roku 2000/2001), pomorskim, podkarpackim, lubuskim i dolnośląskim; też z miernym rezultatem. Zbliżone były również doświadczenia innych województw, którym udało się zmniejszyć liczbę pedagogów tylko przejściowo.

Wykres 8. Liczby pedagogów przypadających średnio na liceum ogólnokształcące w poszczególnych województwach.

Odmienną politykę, kosztowną, acz korzystną z punktu widzenia opieki pedagogicznej, prowadziły w tym czasie organy prowadzące szkoły średnie w woj. zachodniopomorskim. Tam liczba pedagogów w roku 2000/2001 znacząco wzrosła, co widać po wskaźniku uczniowie na pedagoga, który spadł z 1090 do 569, po czym zatrudnienie zmniejszono do poziomu skutkującego wskaźnikiem 754 uczniów LO średnio na pedagoga. (A może to podobna polityka w bardziej umiarkowanym wydaniu tylko zastosowana o 2 lata później?).

Jeśli przyjrzeć się liczbom pedagogów przypadających średnio na liceum ogólnokształcące, to rzuca się w oczy przede wszystkim skutek polityki prowadzonej w województwie zachodniopomorskim - absolutny rekord w postaci 0,87 pedagoga na szkołę ustanowiony w roku 2000/2001. Kontrastuje on szczególnie mocno ze wskaźnikami innych województw, zważywszy, że zdecydowana większość z nich utrzymuje się w granicach 0,3-0,4 pedagoga na szkołę (LO). Na drugim biegunie znajduje się Opolszczyzna, gdzie obecnie przypada zaledwie 0,12 pedagoga na szkołę (choć jeszcze 5 lat temu 0,34), czyli przy założeniu, że każdy pedagog pracuje tylko w jednej szkole, średnio tylko co dziewiąte LO w województwie opolskim ma dziś pedagoga.

Niebezpieczne eksperymenty w szkołach zawodowych

Prawdziwym poligonem doświadczalnym były w minionych latach szkoły zawodowe. Ćwiczono strategie ekonomiczne. W roku szkolnym 1998/1999 przypadało tam na pedagoga 1316 uczniów (średnia krajowa), dwa lata później już 1940, zaś obecnie przeszło dwa razy mniej, bo 922 uczniów (zob. tab.1. na str. 16-17). Taki pęd do zmniejszania zatrudnienia pedagogów z wyraźnym apogeum w roku 2000/2001 i ponowną tendencją wzrostową odnotowaną w roku 2002/2003 objął wszystkie województwa bez wyjątku (zob. wykres 5. na str. 21). Najradykalniej zabrała się za oszczędzanie na pedagogach Wielkopolska, gdzie w roku 2000/2001 pobito absolutny rekord - 3950 uczniów średnio na pedagoga. Taka polityka najwyraźniej się jednak nie sprawdziła, gdyż nie tylko wycofano się z tych prób oszczędności, ale znacznie zwiększono zatrudnienie w stosunku do poziomu wyjściowego z roku 1998/1999, dochodząc już w roku 2002/2003 do 1177 uczniów na pedagoga, czyli ponad trzykrotnie poprawiając warunki opieki pedagogicznej na przestrzeni dwóch lat. Podobnie było w województwie warmińsko-mazurskim, opolskim, pomorskim. Obecnie liczby uczniów szkół zawodowych przypadających średnio na pedagoga są w poszczególnych województwach dość wyrównane i mieszczą się w przedziale od 706 (w woj. dolnośląskim, gdzie sytuacja jest najkorzystniejsza z wychowawczego punktu widzenia) do 1249 (w podlaskim, gdzie o pedagoga w szkolnictwie zawodowym najtrudniej).

Wykres 9. Liczby pedagogów przypadających średnio na szkołę zawodową w poszczególnych województwach.

Dużo bardziej zróżnicowany obraz wyłania się, gdy śledzi się dostęp ucznia do pedagoga szkolnego (i odwrotnie) przez pryzmat liczby pedagogów przypadających średnio na szkołę (zob. wykres 9. na str. 25). Niepokoi zwłaszcza listek figowy w postaci 0,07 pedagoga na szkołę zawodową w woj. opolskim i 0,09 w woj. warmińsko-mazurskim. W praktyce może to oznaczać np. 7 czy 9 szkół na 100 mających pedagoga (!). Natomiast zdecydowanie najlepsza sytuacja jest w szkołach zawodowych województwa dolnośląskiego ze wskaźnikiem 0,22 pedagoga na szkołę, czyli trzykrotnie wyższym. Wskaźniki pozostałych województw oscylują znacznie bliżej średniej ogólnopolskiej wynoszącej 0,14 pedagoga na szkołę zawodową.

Gimnazja pod nadzorem, w zawodówkach hulaj dusza...

Jeśli przyjrzeć się ostatniemu wierszowi tabeli 4. (na str. 22-23) można poczynić ciekawe spostrzeżenia. Otóż średnio w kraju we wszystkich typach szkół przypada obecnie 0,27 pedagoga na szkołę i jest to wielkość identyczna jak w roku 1998/1999, choć w międzyczasie, tj. w roku 2000/2001, była ona niższa i wynosiła 0,23 pedagoga średnio na szkołę. Najlepiej przedstawia się dozór pedagogiczny w gimnazjach - 0,40 pedagoga średnio na szkołę, nieco gorzej w liceach ogólnokształcących - 0,36 pedagoga średnio na szkołę. Zaledwie 0,28 pedagoga przypada średnio na szkołę podstawową, tragicznie zaś jest w szkołach zawodowych, gdzie ten wskaźnik jest dwukrotnie niższy i wynosi 0,14 pedagoga średnio na szkołę. Słabą pociechą jest to, że w roku 2000/2001 było jeszcze gorzej, bo na szkołę zawodową przypadała rekordowo niska liczba - 0,10 pedagoga.

Według samorządowego sprawozdania oświatowego

Dokładniejszych danych o organizacji oświaty dostarczyło badanie przeprowadzone w marcu 2002 roku na zlecenie Związku Miast Polskich, Związku Powiatów Polskich i Związku Gmin Wiejskich RP przez firmę VULCAN. Samorządowym sprawozdaniem oświatowym objęto wówczas 28 jednostek samorządu terytorialnego z całego kraju prowadzących szkoły, gdzie uczyło się 5,5% ogólnej liczby uczniów szkół dla dzieci i młodzieży. Zgromadzono m.in. dokładne dane o liczbie etatów nauczycieli wykonujących obowiązki zasadnicze, czyli prowadzących zajęcia z oddziałami i grupami uczniów, i o liczbie etatów nauczycieli zaliczanych do tzw. wsparcia. Do tej drugiej grupy należą m.in. pedagodzy szkolni.

Ściśle rzecz biorąc, w ramach badań SSO uwzględniono etaty pedagogów, psychologów, logopedów, terapeutów i innych nauczycieli podobnych specjalności, którzy są zatrudnieni w szkołach.

W odróżnieniu od systemu sprawozdawczego EWIKAN, który służy do zbierania danych o nauczycielach, w tym pedagogach szkolnych, jako osobach, badania SSO posłużyły m.in. do zgromadzenia informacji o zatrudnieniu pedagogów szkolnych (wraz ze specjalnościami pokrewnymi) liczonym w etatach. I choć porównanie danych uzyskanych obydwoma sposobami byłoby cenne, w praktyce okazało się niemożliwe. Metodologia zbierania danych w systemie EWIKAN ma bowiem poważne mankamenty, m.in. pozostawia pewne kwestie do uznania wprowadzających dane (tak jest np. z przypisaniem pedagoga do szkoły w zespole szkół, uznaniem za pedagoga lub polonistę nauczyciela mającego po części etatu obu rodzajów zajęć; ewidencjonowaniem lub nie - jako osoby - zatrudnionego na cząstkę etatu itd.). Sprawia to, że zestawienia wyników pochodzące z obu tych systemów sprawozdawczych praktycznie nie są przekładalne, a szkoda.
 

Wykres 10. Liczby uczniów przypadających na pedagoga w poszczególnych jednostkach samorządu terytorialnego objętych badaniem SSO 2002.

Pozostaje nam zatem przyjrzeć się tabelom i wykresom sporządzonym w ramach SSO, zamieszczonym wcześniej w raporcie z 4 kwietnia 2002 r[10]. Część z nich była opublikowana także w BI[11], ograniczę się więc do zamieszczenia jednego (wykres 10.). Co można z niego wyczytać? Przede wszystkim znaczne zróżnicowanie sytuacji w poszczególnych jednostkach samorządu terytorialnego przy stosunkowo korzystnej, bo wynoszącej zaledwie 407, liczbie uczniów średnio na etat pedagoga we wszystkich JST objętych badaniem. Przypomnijmy, średnia krajowa wynosi 746 uczniów na osobę pedagoga. Należy do tego dodać pokaźne różnice pomiędzy warunkami sprawowania opieki pedagogicznej w miastach (średnio 403 uczniów na pedagoga) i na wsi (średnio 644 uczniów na pedagoga[12]), różnice niemożliwe do uchwycenia na podstawie danych uzyskanych z systemu EWIKAN. Badacze opracowujący raport SSO podkreślali przy tym, że sytuacja na wsi może się przedstawiać znacznie gorzej. Jednak w celu określenia rzeczywistego obrazu organizacyjnych warunków kształcenia w szkołach wiejskich, w tym zatrudnienia pedagogów, potrzebne były badania w pełni reprezentatywne dla gmin wiejskich. Przeprowadzono je na obszarze województwa opolskiego w następnym roku.

Wykres 11. Liczby uczniów przypadających średnio na jeden etat pedagoga lub psychologa szkolnego w szkołach na obszarze poszczególnych powiatów województwa opolskiego w 2003 roku wg badań w ramach SSO 2003.

Na przykładzie jednego województwa

System sprawozdawczości oświatowej SSO 2003 posłużył do szczegółowego przebadania oświaty w województwie opolskim w marcu i kwietniu bieżącego roku[13]. I cóż się okazało?

Z danych EWIKANU wynikało, że na Opolszczyźnie przypada obecnie średnio 935 uczniów na jednego pedagoga (osobę). Tymczasem szczegółowe informacje o liczbach uczniów w szkołach i o zatrudnieniu uzyskane w ramach SSO 2003 wykazały, że na etat zatrudnionego w szkole pedagoga, psychologa, terapeuty itp. przypada 572 uczniów. Wypada dodać, że w woj. opolskim (i w całej Polsce) pracujący w szkołach fachowcy podobnych do pedagoga specjalności są stosunkowo nieliczni. Wskazuje to na częstość zatrudniania pedagogów na część etatu. Praca wychowawcza w takich warunkach organizacyjnych, zwłaszcza gdy pedagog pracuje w danej szkole tylko 1-2 dni w tygodniu, jest znacznie utrudniona.

Na 78 przebadanych jednostek samorządu terytorialnego 14 nie zatrudnia wcale pedagogów szkolnych. Zdecydowanie dominują wśród nich gminy mające szkoły tylko na wsi i z reguły nieprowadzące szkół ponadgimnazjalnych, choć znalazły się w tej grupie również dwa miasta-gminy, które sprawują pieczę zarówno nad szkołami wiejskimi, jak i miejskimi. Ogółem na Opolszczyźnie w przebadanych szkołach dla dzieci i młodzieży pobiera nauki prawie 157 tysięcy uczniów, z czego w gminach i miastach-gminach niezatrudniających wcale pedagogów 10 tysięcy uczniów.

Wykres 12. Liczby uczniów przypadających średnio na jeden etat pedagoga lub psychologa szkolnego w szkołach poszczególnych typów na Opolszczyźnie w 2003 roku wg badań w ramach SSO 2003.

Skala problemu jest jednak znacznie większa. W czterech miastach-gminach, które prowadzą w mieście i na wsi szkoły podstawowe i gimnazja, liczby uczniów na pedagoga szkolnego były wyjątkowo wysokie w szkołach wiejskich i mieściły się w przedziale od 3,5 do przeszło 4 tysięcy uczniów średnio na pedagoga. Kontrastuje to szczególnie mocno z najlepszym wskaźnikiem w szkołach miejskich prowadzonych przez inne miasto-gminę w tym samym województwie - wskaźnik ten wyniósł zaledwie 281 uczniów średnio na pedagoga. Statystycznie rzecz biorąc, warunki kadrowe opieki pedagogicznej są tam 14 razy (!) lepsze. To ukazuje ogrom możliwych dysproporcji w dziedzinie zapewnienia uczniom opieki pedagoga szkolnego, z jakim mamy niewątpliwie do czynienia w całym kraju.

Wykres 13. Zmiany liczb uczniów na etat pedagoga w Opolu oraz w mieście i gminie Nysa w świetle badań SSO.

Z racji przynależności do województwa opolskiego miasto-powiat Opole i miasto-gmina Nysa, zostały przebadane w ramach SSO według tej samej metodologii rok po roku. Poczynione w związku z tym obserwacje (zob. wykres 13) na razie trudno jednak uogólniać. To zbyt mała próba i zbyt krótki okres, aby oddzielić wpływ lokalnych uwarunkowań od ewentualnych tendencji o szerszym zasięgu.

Pod rozwagę

W polskim szkolnictwie istnieje bardzo znaczne zróżnicowanie dostępności pedagoga szkolnego dla uczniów. Potwierdzają to przytoczone dane statystyczne. Średnio w skali kraju ilościowo lepsze warunki kadrowe do sprawowania opieki pedagogicznej stworzono w gimnazjach i szkołach podstawowych, poważne niedostatki w tej dziedzinie występują w szkołach średnich.

Przez dziesięciolecia w liceach ogólnokształcących uczyło się zdecydowanie więcej dziewcząt niż chłopców. Tymczasem w ostatnich latach przewaga ta systematycznie się zmniejsza - w roku szkolnym 1995/1996 na 100 chłopców przypadało 215 dziewcząt, obecnie - tylko 164. Podobnie jest w liceach zawodowych i technikach, gdzie na 100 chłopców przypadają 82 dziewczyny (podczas gdy w roku 1990/1991 było ich 107)[14]. W zasadniczych szkołach zawodowych ta tendencja zaznacza się słabiej - na 100 uczniów płci męskiej przypadają 52 uczennice (w roku 1990/1991 odnotowano 59). W ostatnim okresie chłopcy rzadziej wybierają zasadnicze szkoły zawodowe, mając nadzieję, że lepsze wykształcenie zapewni im pracę. Czyżby ta tendencja oraz wyż demograficzny, który od kilku lat "przetacza się" przez szkoły ponadgimnazjalne, owocując wzrostem problemów wychowawczych, zaskoczyły władze oświatowe i dyrektorów szkół tak, jak zima drogowców?

Pedagogiczne "białe plamy" obejmują całe gminy czy miasta-gminy. Gdzie indziej nieliczni pedagodzy pełnią rolę listka figowego systemu oświaty. Trudno przypuszczać, że idzie to w parze z anielskim usposobieniem miejscowej młodzieży, a dysfunkcje i potrzeby terapeutyczno-wyrównawcze na tych obszarach nie występują.

Co gorsza, na podstawie gromadzonych centralnie danych statystycznych nie sposób sporządzić ogólnopolskiej mapy owych pedagogicznych "białych plam".

Jedno nie podlega dyskusji - jeśli patrzeć lokalnie, porównując np. szkoły prowadzone przez poszczególne JST, to organizacyjne warunki pracy statystycznego pedagoga szkolnego są rozmaite. Osobną kwestią jest to, na jakich zasadach organizacyjno-finansowych przychodzi pracować pedagogowi z krwi i kości.

Szczególnej rozwagi wymaga powierzanie jednemu pedagogowi opieki nad kilkoma placówkami. Musi się to odbijać na dostępności pedagoga, a przeważnie także na jakości pracy wychowawczej. Jeśli rzeczywiście jest to podyktowane koniecznością, to warto rozważyć takie przydzielenie pedagogowi miejsc wykonywania obowiązków, by miał on szansę towarzyszyć swoim podopiecznym ze szkoły podstawowej także w gimnazjum.

Niepokojąca wydaje się tendencja do zatrudniania w charakterze pedagogów szkolnych nauczycieli różnych przedmiotów niewystarczająco obeznanych z warsztatem pedagogiczno-terapeutycznym, zamiast absolwentów studiów pedagogicznych, których na rynku pracy przecież nie brakuje. Z wypowiedzi na forum internetowym Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty i z licznych rozmów, które przeprowadziłam z pedagogami, dyrektorami szkół i reprezentantami władz samorządowych z różnych stron kraju wynika, że decyzja o tym, czy i kogo zatrudnić, pozostaje w niektórych jednostkach samorządu terytorialnego w gestii samych dyrektorów szkół, w innych - w gestii organów prowadzących szkoły (choć propozycje wychodzą zawsze od dyrektorów szkół). A rozstrzygnięcia to niełatwe, bo wymagają wygospodarowania etatu, czyli pieniędzy na wynagrodzenia. W praktyce o zatrudnieniu w konkretnej szkole pedagoga przesądzają różne względy. Wymieniam je kolejno, według nadanej im przez moich rozmówców ważności, począwszy od tych decydujących: siła przekonywania dyrektora szkoły, tradycja nakazująca zatrudnianie (lub nie) pedagoga w szkole, priorytety finansowe organu prowadzącego szkoły i - przeważnie na ostatnim miejscu - natężenie problemów wychowawczych. Może czas odwrócić tę kolejność?


[1] Dane z systemu EWIKAN. Dotyczą osób zatrudnionych w szkołach wszystkich typów dla dzieci i młodzieży. Nie obejmują pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych.
Powrót
[2] Dane o liczbach osób zatrudnionych w charakterze pedagogów szkolnych pochodzą z systemu EWIKAN.
Powrót
[3] Główny Urząd Statystyczny, Oświata i wychowanie w roku szkolnym 2001/2002, seria Informacje i opracowania statystyczne, Warszawa 2002 (i wydania poprzednie) oraz Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli, Nauczyciele w roku szkolnym 2000/2001, oprac. Ignacy Stępniowski, Wydawnictwa CODN, Warszawa 2001.
Powrót
[4] Szkoły samodzielne i zespoły szkół różnią się właśnie stopniem organizacji. Tak jest to określane w nomenklaturze systemu EWIKAN.
Powrót
[5] Z uwzględnieniem szkół wszystkich stopni organizacji.
Powrót
[6] Dziś 746 uczniów na pedagoga, przed pięcioma laty - 965.
Powrót
[7] Ta i kolejne liczby zamieszczone w tym akapicie to średnie krajowe.
Powrót
[8] Omówienie badań na ten temat przeprowadzonych przez Beatę Komorowską zamieszczono ostatnio w "Dyrektorze Szkoły" nr 5/2003, w artykule Zjawisko trudności wychowawczych w gimnazjum.
Powrót
[9] Są to jednak czysto statystyczne przymiarki. Rzeczywista sytuacja w poszczególnych szkołach jest o wiele bardziej zróżnicowana.
Powrót
[10] Został on opublikowany w Internecie pod adresem: http://www.vulcan.edu.pl/sso/archiwum/2002/raport.html
Powrót
[11] Mariusz Tobor, Wyliczenia pod rozwagę - wybrane rezultaty SSO, "Biuletyn Informacyjny. Informatyka dla szkoły", 2002, nr 2.
Powrót
[12] W odniesieniu do gmin wiejskich dane SSO z 2002 roku nie są reprezentatywne.
Powrót
[13] Badania przeprowadzone przez firmę VULCAN we współpracy z Kuratorium Oświaty w Opolu. Nie uczestniczyły w nich tylko cztery spośród 82 gmin, miast i powiatów.
Powrót
[14] Źródło: Oświata i wychowanie w roku szkolnym 2001/2002, GUS, Warszawa 2002 (oraz poprzednie wydania).
Powrót