zakaz-telefony-nad-artykul.jpg

Od zakazu do samoregulacji. Jak szkoła może uczyć świadomego korzystania z technologii?

Daria Cerazy
21-09-2026
Nowe zasady dotyczące telefonów w szkołach mogą rozwiązać jeden bardzo konkretny problem: ograniczyć korzystanie ze smartfonów podczas pobytu uczniów w szkole. Telefon schowany do plecaka przestaje konkurować o uwagę podczas lekcji, powiadomienia nie przerywają pracy, a przerwa może znowu stać się przestrzenią rozmowy, ruchu czy zwyczajnej nudy.

I tu pojawia się ciekawe i ważne rozwojowo pytanie: jak możemy wykorzystać tę sytuację wychowawczo?

Zakaz telefonów jest formą regulacji zewnętrznej: to środowisko i dorosły wyznaczają granicę. Samoregulacja zaczyna się o krok dalej – wtedy, gdy uczeń stopniowo uczy się rozpoznawać własne impulsy, przewidywać konsekwencje swojego zachowania i świadomie nim kierować. I tu właśnie telefon może być do tego świetnym „materiałem treningowym”.

Od regulacji zewnętrznej do wewnętrznej

Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Telefon ucznia leży obok niego i pojawia się powiadomienie. Na pierwszym poziomie regulacji uczeń go nie sprawdza, ponieważ nie wolno. Na kolejnym rozumie już: „Nie sprawdzam, bo wiem, że mnie to rozproszy”. Później potrafi zauważyć: „Mam ogromną ochotę sprawdzić telefon, ale nie muszę od razu za tym impulsem podążać”. A z czasem może sam zdecydować: „Odłożę telefon, bo chcę się teraz skupić”. To właśnie kierunek, w którym rozwija się samoregulacja: od „ktoś kontroluje moje zachowanie” do „coraz lepiej potrafię kierować nim sam”.

Jak szkoła może ten proces wspierać?

Najpierw pomóż uczniowi zauważyć własne zachowanie

Pierwszym krokiem do samoregulacji jest samoświadomość. Nie możemy regulować czegoś, czego nie jesteśmy świadomi, a sięganie po telefon bardzo często ma charakter automatyczny. Nuda – telefon. Trudne zadanie – telefon. Chwila przerwy – telefon. Powiadomienie – sprawdzam. Czasami dziecko nawet nie podejmuje świadomej decyzji, tylko wykonuje dobrze utrwalony nawyk. Dlatego na godzinie wychowawczej zamiast kolejnego wykładu o tym, dlaczego „telefony są złe”, można zacząć od prostego pytania: „W jakich sytuacjach najczęściej automatycznie sięgacie po telefon?”.

Odpowiedzi mogą być bardzo różne: nuda, stres, FOMO, potrzeba kontaktu ze znajomymi, trudne zadanie, przyzwyczajenie czy zwykła chęć sprawdzenia godziny, która kończy się piętnastoma minutami na TikToku.

Kolejne pytanie może brzmieć: „Po czym poznajecie, że telefon zaczyna wam bardziej przeszkadzać niż pomagać?”.

Takie pytania przesuwają rozmowę z poziomu oceny – „telefon jest dobry albo zły” – na poziom samoobserwacji: „Co dzieje się ze mną, kiedy z niego korzystam?”. A to właśnie samoświadomość jest jednym z fundamentów samoregulacji.

Ucz zatrzymania między impulsem a działaniem

Kolejną umiejętnością, którą warto rozwijać, jest tworzenie krótkiej przestrzeni między impulsem a działaniem. Samoregulacja nie oznacza przecież, że uczeń przestanie mieć ochotę sprawdzić wiadomość czy powiadomienie. Chodzi raczej o to, żeby między „mam ochotę” a „robię to” pojawił się moment decyzji.

Można zaproponować uczniom bardzo prosty schemat:

ZATRZYMAJ SIĘ → ZAUWAŻ → ZDECYDUJ

Zatrzymaj się, zanim automatycznie sięgniesz po telefon. Zauważ, co się właśnie dzieje: nudzę się? stresuję? utknąłem przy zadaniu? dostałem powiadomienie? A potem zdecyduj: czy naprawdę potrzebuję teraz telefonu, czy mogę wrócić do niego później?

Co ważne, ta technika wykracza daleko poza korzystanie ze smartfona. To dokładnie ten sam mechanizm, który pomaga zatrzymać impulsywną reakcję podczas konfliktu, poradzić sobie z frustracją czy nie uciec od trudnego zadania. Telefon staje się więc punktem wyjścia do ćwiczenia znacznie szerszej kompetencji psychologicznej.

Zamiast wykładu – obserwacja własnego doświadczenia

Warto również wykorzystywać doświadczenie samych uczniów. Młodzi ludzie słyszeli już wielokrotnie, że „za dużo siedzą w telefonach”, dlatego kolejny wykład o negatywnych skutkach ekranów może spotkać się raczej z oporem niż refleksją. Znacznie ciekawsze może być zaproszenie ich do sprawdzenia, co rzeczywiście zauważają u siebie.

Po kilku tygodniach funkcjonowania z nowymi zasadami można zrobić na godzinie wychowawczej krótki bilans. Zapytać: „Co zmieniło się na przerwach?”, „Co jest łatwiejsze, a co trudniejsze?”, „Kiedy najbardziej brakuje wam telefonu?”, „Czy zauważyliście zmianę w koncentracji?”, „Co robicie, kiedy pojawia się nuda?”.

Nie chodzi o to, żeby uczniowie udzielili „właściwych” odpowiedzi. Jeśli ktoś powie: „Nic się nie zmieniło, tylko ten zakaz mnie denerwuje”, to również jest materiał do rozmowy. Celem jest uczenie zauważania związku pomiędzy zachowaniem a jego konsekwencjami.

Wykorzystaj moment złamania zasady

Podobnie można pracować wtedy, gdy uczeń złamie zasadę. Konsekwentne egzekwowanie reguł nadal jest potrzebne, ale nie musi być jedynym elementem interwencji.

Zamiast kończyć sytuację na komunikacie: „Znowu wyciągnąłeś telefon. Ile razy mam powtarzać?”, po opadnięciu emocji można zadać trzy krótkie pytania: „Co się wydarzyło?”„Co sprawiło, że właśnie wtedy sięgnąłeś po telefon?”„Co możesz zrobić następnym razem w podobnej sytuacji?”

Taka rozmowa kieruje uwagę ucznia nie tylko na konsekwencję zewnętrzną – „muszę uważać, żeby nauczyciel mnie nie zobaczył” – ale także na własny mechanizm działania. Uczeń zaczyna zastanawiać się: „Co się ze mną wydarzyło i co mogę zrobić inaczej?”.

Pomóż uczniom zbudować własny bank strategii

Samoregulacja wymaga jednak nie tylko rozumienia własnych impulsów, ale też posiadania konkretnych strategii. I tutaj również warto oddać część inicjatywy uczniom. Możesz zapytać klasę: „Co pomaga wam odłożyć telefon, kiedy chcecie się skoncentrować?”

Ktoś wyłącza powiadomienia. Ktoś zostawia telefon w innym pokoju. Ktoś korzysta z trybu skupienia albo ustawia limity aplikacji. Inna osoba odkłada telefon ekranem do dołu.

Z takich odpowiedzi można stworzyć klasowy bank strategii. Każdy uczeń może następnie wybrać jedną rzecz, którą przetestuje przez kilka dni podczas nauki w domu. Na kolejnej godzinie wychowawczej wystarczy wrócić do tematu na kilka minut: „Co wybrałeś? Czy zadziałało? Co było trudne? Co chcesz zmienić?”

Psychologicznie dzieje się tutaj bardzo dużo. Uczeń obserwuje siebie, wybiera strategię, testuje ją, sprawdza efekt i modyfikuje własne zachowanie. Nie tylko słyszy, co „powinien” zrobić – zaczyna budować własne sposoby zarządzania uwagą.

Granice są potrzebne, ale mogą być początkiem czegoś więcej

Rozwijanie samoregulacji nie oznacza oczywiście rezygnacji z granic. Dzieci i nastolatki nadal potrzebują jasnych, przewidywalnych zasad wyznaczanych przez dorosłych. Możemy jednak zmienić sposób, w jaki te granice wykorzystujemy.

Zakaz mówi: teraz telefonu nie używasz. Edukacja dodaje: zobacz, co dzieje się z Tobą, kiedy nie możesz go użyć. Samoregulacja idzie krok dalej: naucz się rozpoznawać moment, w którym sam potrzebujesz go odłożyć.

Samoregulacja nie pojawia się wraz z kolejnymi urodzinami – rozwija się wtedy, gdy młody człowiek ma okazję obserwować siebie, podejmować decyzje, sprawdzać ich konsekwencje i szukać strategii, które rzeczywiście mu pomagają.

Dlatego nowe zasady dotyczące telefonów mogą być czymś więcej niż tylko ograniczeniem. Mogą stać się okazją do rozmowy o uwadze, impulsach, nawykach i odpowiedzialności za własne wybory. Prędzej czy później telefon znowu znajdzie się w rękach ucznia – poza szkołą, w domu, na studiach czy w pracy. Wtedy najważniejsze nie będzie już to, czy zna szkolny zakaz, ale czy potrafi sam odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy to ja w tej chwili decyduję, jak korzystam z technologii – czy robię coś już tylko dlatego, że trudno mi przestać?”

I właśnie taką refleksyjność i poczucie wpływu warto budować w szkole od najmłodszych lat.

Ta strona używa plików cookie zgodnie z opisaną polityką wykorzystywania plików cookie. Korzystanie z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookie.